Erupcja wulkanu Anak Krakatau: czy powinniśmy się bać?

852

W piątek, 10 kwietnia 2020 nastąpiła erupcja wulkanu Anak Krakatau zlokalizowanego pomiędzy indonezyjskimi wyspami Jawą i Sumatrą, w Cieśninie Sundajskiej. Jak podaje PVMBG (Centrum wulkanologii oraz minimalizacji zagrożeń geologicznych) ostatnie aktywności wulkanu przyczyniły się do powstania kilku niebezpiecznych zdarzeń. Mowa tu chociażby o dwustumetrowej kolumnie pyłu wulkanicznego wyrzuconej do atmosfery, wypływach lawy w postaci fontann czy rzek oraz deszczu popiołu – podkreśla The Jakarta Post.

Najbardziej narażone na skutki erupcji tereny znajdują się w promieniu 2 kilometrów od wyspy. Szczęśliwie, według wulkanologów, nic nie wskazuje na to, by strefa ta miała się rozszerzyć na dalsze regiony. Naukowcy uspokajają, że nie ma czego się bać, a całe zjawisko jest całkowicie naturalne i powtarza się okresowo od kilku lat.

Wybuchowa przeszłość

Anak Krakatau jest jednym z wciąż aktywnych wulkanów występujących na powierzchni naszego globu. Należy do tzw. Pacyficznego Pierścienia Ognia – obszaru najczęstszych trzęsień ziemi oraz erupcji wulkanicznych o długości 40 tysięcy kilometrów, otaczającego niemal nieprzerwanie cały Ocean Spokojny. Ponadto w przeszłości wulkan, wówczas znany jako Krakatau dawał się już mocno we znaki. W 1883 roku doprowadził do jednej z największych tragedii w historii naturalnej świata. Wywołana przez niego fala tsunami (wysokości około 50 metrów) oraz inne powiązane zjawiska pogodowe przyczyniły się do śmierci 36 tysięcy ofiar, trwałych zmian klimatycznych oraz wielu innych negatywnych skutków odczuwalnych dla ludzkości jeszcze przez wiele lat po erupcji.

„Dziecko Krakatau” nie pozostaje jednak w tyle. Od roku 2008 Anak Krakatau wybucha dość regularnie wyrzucając z siebie duże ilości dymu pomieszanego z pyłem wulkanicznym, topiące się fragmenty skał oraz pozwalając na niewielkie wypływy lawy. Natomiast w roku 2018, jak podaje BBC, erupcja oraz zapadnięcie się w jej wyniku sporej części krateru doprowadziło do powstania kolejnego tsunami. Tym razem nie tak monumentalnego jak w 1883 roku, ale wciąż przerażająco niszczycielskiego. W wyniku tej tragedii zostało pozbawionych życia więcej niż 400 osób, a ponad 40 tysięcy zostało rannych.

Sytuacja jest stabilna

Jak widać po wyżej wymienionych przypadkach, nie ma absolutnie niczego dziwnego w lęku przed niszczycielską siłą Anak Krakatau. Mowa tu w końcu o wulkanie, który w ciągu ostatnich 2000 lat swojego istnienia dokonał autodestrukcji niemal trzykrotnie, a ilość pomniejszych erupcji szacuje się na więcej niż 50. Jednak Verity Flower, wulkanolożka USRA (Universities Space Research Association) uspokaja: „Wulkan Anak Krakatau już od kilku lat okresowo prezentuje nam takie niewielkie wybuchy” – choć zaraz dodaje – „jednakże pojawienie się bardziej niszczycielskiej aktywności, podobnej do tsunami wywołanego erupcją, nie jest wykluczone”.

Inna badaczka, Jess Phoenix na swoim Twitterze pisze: „(…) Nawet teraz dochodzi do wybuchu 40-50 wulkanów. Nie usłyszymy o nich do momentu, aż A) erupcja nie dosięgnie miejsc zamieszkałych przez ludzi, B) sytuacja nie będzie dotyczyła jednego z bardziej „sławnych” wulkanów. O wybuchu Anak Krakatau dowiedzieliśmy się tylko dlatego, że jego poprzednik – Krakatau był przyczyną wielkiej katastrofy naturalnej w 1883 roku.”

Sam wybuch wulkanu jednakże doprowadził do powstania licznych niepokojów. Społeczność portalu Twitter w dniu erupcji oraz niedługo po niej podzieliła się ze światem filmikami, doniesieniami oraz relacjami dotyczącymi wybuchu Anak Krakatau. Naukowcy jednak wciąż powtarzają, że mieszkańcy okolicznych wysp mogą spać spokojnie i nie muszą niczego się bać. Przynajmniej na razie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here