Jak koronawirus wpłynie na azjatyckie gospodarki – debata Lotus League

1027

Relacja z panelu eksperckiego organizowanego przez Fundację Lotus League połączona z wywiadem z Magdaleną Smolak i Norbertem Bąkiem – Kierownikami Zagranicznych Biur Handlowych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Singapurze i Tajlandii.

 

Jeszcze na początku bieżącego roku mało kto mógł przewidzieć, jak bardzo zmieni się świat w nadchodzących miesiącach. Koronawirus, który początkowo wydawał się wyzwaniem o charakterze regionalnym, przerodził się w pandemię, która zdominowała nagłówki światowych gazet. W reakcji na widmo kryzysu gospodarczego i jego trudnych do przewidzenia konsekwencji, państwa na całym świecie podjęły odważne działania w celu ograniczenia strat. Zaprezentowano instrumenty polityki fiskalnej i monetarnej na niespotykaną dotychczas skalę. Również w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej rządy, banki centralne i instytucje ponadnarodowe podjęły kroki, aby chronić swoje gospodarki.

22 kwietnia Fundacja Lotus League zorganizowała panel ekspercki, którego tematem była walka z gospodarczymi konsekwencjami koronawirusa na Dalekim Wschodzie. Panel był okazją do wieloobszarowej dyskusji, podczas której główny nacisk położono na analizę krótko- i długofalowych konsekwencji pandemii dla gospodarek Singapuru i Tajlandii. Goście przeanalizowali także wpływ zmian gospodarczych w tych państwach na relacje z Europą, w tym z Polską.

Tajlandia

Fundacja Lotus League: Tajlandię odwiedziło w ubiegłym roku 40 milionów obcokrajowców, a 20% PKB tego kraju pochodzi właśnie z turystyki.  Ponadto, w latach 2009-2019 roczne tempo wzrostu PKB kształtowało się na średnim poziomie 3,5%. Tajlandia to ważny eksporter m.in. żywności oraz półproduktów, których głównym odbiorcą są Chiny. Jakie problemy ekonomiczne napotyka ten kraj obecnie, w momencie epidemii COVID-19?

Norbert Bąk: Tajlandia już teraz mierzy się z szeregiem problemów, które zostały wywołane przez epidemię. Po pierwsze, w tym momencie turystyka w Tajlandii właściwie nie istnieje. Można śmiało powiedzieć, że w tym sektorze nie mamy do czynienia ze spadkiem obrotów, lecz zanikiem. Już teraz sytuacja finansowa wielu ludzi, nie tylko tych zatrudnionych w turystyce, jest trudna, a prognozy są dalekie od optymizmu. Szacuje się, że około 7 milionów Tajlandczyków może stracić pracę, co oznacza 20% osób w wieku produkcyjnym. Wiąże się z tym kolejna ważna kwestia – przeważająca większość mieszkańców Tajlandii to osoby, które żyją z miesiąca na miesiąc. Nie mają one oszczędności pozwalających na pozostawanie bez pracy w dłuższym okresie. Warto również zauważyć, że gospodarka Tajlandii to nie tylko turystyka – kraj ten jest jednym z najważniejszych w Azji producentów samochodów. Z powodu epidemii, a także spadku popytu, niektóre fabryki zdecydowały się na zawieszenie produkcji, co wiąże się z wielomilionowymi stratami finansowymi.

Jakie kroki powziął rząd oraz bank centralny Tajlandii, aby zachować miejsca pracy i uniknąć zapaści gospodarczej?

NB: Uważam, że na tym polu zrobiono bardzo wiele – szczególne zaangażowanie rządu widoczne jest od połowy marca, czyli momentu dynamiczniejszego wzrostu zakażeń. Tajlandia jest w stosunkowo komfortowej sytuacji, jeśli chodzi o finanse publiczne dzięki mądrej polityce Centralnego Banku Tajlandii w ostatnich latach. W tej chwili dług publiczny w stosunku do PKB to około 41%, podczas gdy odgórnie ustalony limit wynosi 60%, czyli podobnie jak w Polsce. Oznacza to, że rząd ma duże możliwości uzyskania nowych środków na stymulowanie gospodarki w najbliższych miesiącach, z czego zaczął już korzystać. Na uwagę zasługuje rozdysponowanie około 2,3 biliona batów tajskich (odpowiednik 12% PKB) dla przedsiębiorców, inwestorów, a także obligacyjnych funduszy stabilizacyjnych. Wśród innych instrumentów finansowych warto wskazać na obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne oraz odroczenie płatności podatków. Podobne zabiegi stosowane są w prywatnym sektorze bankowym – na przykład niektóre banki zdecydowały się na zawieszenie lub przełożenie terminu spłaty rat kredytów. Buduje to swego rodzaju solidarność w walce z ekonomicznymi skutkami COVID-19.

Przejdźmy do długookresowych skutków epidemii w Tajlandii. W ostatnim czasie szczególnie istotny dla gospodarki tajlandzkiej stał się rozpoczęty w 2018 roku tzw. Wschodni Korytarz Ekonomiczny (ang. Eastern Economic Corridor). Jakie mogą być skutki dla rozwoju tego projektu?

NB: Wschodni Korytarz Ekonomiczny to obecnie największy projekt inwestycyjny realizowany w Tajlandii. Jego celem jest stworzenie wielosektorowego hubu (np. lotnictwo, elektronika, logistyka itp.), który stałby się motorem gospodarczym kraju. Jednak już teraz widać, że od momentu rozpoczęcia projektu Korytarz przyniósł mniejszy napływ inwestycji, niż się spodziewano. Pandemia oczywiście spowoduje większe straty. Wiele inwestycji już wstrzymano – na przykład w przemyśle samochodowym. Rozwój EEC, który ma bezspornie duży potencjał, będzie więc wyzwaniem.

Jako Kierownik Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Tajlandii, czy mógłby Pan wskazać najważniejsze wyzwania dla tajlandzkiej gospodarki?

NB: Tajlandia jest dużym eksporterem netto. Dla przykładu nadwyżka handlowa między nią a Unią Europejską wynosi 3 miliardy USD. Jest też wielkim producentem i eksporterem żywności – do tego stopnia, że czasem bywa nazywana „kuchnią świata”. Oprócz tego prężnie rozwija się na przykład przemysł elektroniczny i produkcja gumy. Oczywistą konsekwencją ogólnoświatowego zahamowania gospodarczego spowodowanego COVID-19 jest spadek produkcji w tych gałęziach gospodarki tajlandzkiej. Jednakże należy zauważyć, że zagrożenie to może też stanowić szansę. Trudna sytuacja może stać się impulsem na przykład dla aktywniejszego promowania wytwarzanej żywności. Co więcej, w tej chwili wydaje się, że Chiny „odbijają się” gospodarczo – a są one głównym odbiorcą tajlandzkich dóbr. Sądzę, że rola Chin będzie w tym przypadku kluczowa, choć oczywiście nie należy zapominać o innych partnerach gospodarczych oraz ogólnej sytuacji na światowych rynkach.

Warto też wspomnieć o możliwościach dla polskich firm w Tajlandii. Uważam, że bardzo dobre perspektywy ma branża inteligentnej opieki zdrowotnej (Internet of Medical Thing – IoMT). Tajlandia jest regionalnym hubem medycznym świadczącym usługi zdrowotne na wysokim poziomie. Obecny kryzys ujawnił jednak, że branża nie jest przygotowana na obsługę pacjenta w tak nietypowych warunkach (np. zdalne wizyty). Prywatne szpitale w całym kraju będą dążyć do zmiany tej sytuacji i o unowocześnieniu swojej oferty. Tu widzę wiele możliwości dla firm z Polski, które oferują wiele nowoczesnych rozwiązań w tym sektorze.

Singapur

Singapur stał się centrum finansowym i handlowym dla Azji Południowo-Wschodniej – nie bez znaczenia jest nazywany „azjatyckim tygrysem”.  W związku z epidemią Singapur staje więc przed poważnym wyzwaniem, aby zachować kluczową pozycję w regionie. Jakie środki zastosował rząd singapurski w celu ochrony stabilności gospodarki?

Magdalena Smolak: Niewątpliwie Singapur jest obecnie centrum finansowo-handlowym dla Azji Południowo-Wschodniej, dlatego też zachowanie ciągłości przepływu kapitału, osób i towarów jest tak istotne i do tego dąży singapurski rząd. Pod koniec marca br. wprowadzono tzw. budżet odpornościowy na poziomie 48,4 miliardów SGD, powiększając tym samym budżet ogłoszony w lutym na 2020 r., który zakładał 6,4 miliardów SGD, do łącznej sumy 54,8 miliardów SGD (co stanowi 11% PKB). Wsparcie rządu jest skierowane do 3 grup: pracowników, gospodarstw domowych i przedsiębiorców. Pomoc ta realizuje się poprzez programy, takie jak na przykład plan dofinansowania przedsiębiorstw „Enterprise Financing Scheme”. Obejmuje on możliwość wzięcia pożyczki w kwocie nie wyższej niż 1 milion dolarów singapurskich z maksymalnym pięcioletnim okresem spłaty. W przypadku pożyczek handlowych maksymalna kwota jest jeszcze wyższa – wynosi do 10 milionów dolarów, przy maksymalnym rocznym okresie spłaty. Poza tym warto też zwrócić uwagę na wsparcie w zakresie płatności podatków. Na przykład, jeśli chodzi o podatek dochodowy od osób prawnych, wprowadzono ulgę w wysokości 25% od dochodu za 2020 rok. Oprócz tego z uwagi na fakt, że singapurska gospodarka jest też w dużej mierze oparta na branży turystycznej i rozrywkowej, obiekty takie jak hotele, restauracje czy atrakcje turystyczne zwolnione są od płacenia podatku od nieruchomości.

Kondycja gospodarcza Singapuru jest, podobnie jak w przypadku Tajlandii, w dużym stopniu zależna od sytuacji jego partnerów gospodarczych. 

MS: Zdecydowanie tak i dlatego też utrzymanie otwartości i ciągłości łańcuchów dostaw jest tak istotne. Warto zauważyć, że 90% krajowego zapotrzebowania na żywność jest pokrywane przez import – Singapur importuje towary z ponad 170 krajów. Wśród głównych dostawców żywności są Australia, Chiny, Indonezja, Malezja i Stany Zjednoczone. Należy również podkreślić, że Singapur jako hub handlowy jest również miejscem redystrybucji towarów w regionie, co stanowi blisko 20-25% importowanej żywności do Singapuru. Dlatego też tak ważne wydaje się oświadczenie, które zostało opublikowane 25 marca przez singapurskie Ministerstwo Handlu i 6 innych państw (Australia, Brunei, Kanada, Chile, Mjanma i Nowa Zelandia) w celu utrzymania regularnych dostaw podstawowych produktów w obecnej, trudnej sytuacji związanej z COVID-19. 6 kwietnia do tej listy 6 krajów dołączył również Urugwaj i Laos.

W sektorze e-commerce widoczny jest znaczy wzrost sprzedaży do nawet 30% ogółu transakcji handlowych, co wynika z faktu przejścia z fizycznych punktów sprzedaży do kanałów online.

Jako centrum finansowo-handlowe Azji Południowo-Wschodniej Singapur staje się coraz bardziej popularny wśród polskich przedsiębiorców. Czy jako Kierownik Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Singapurze mogłaby Pani przybliżyć wyzwania powstałe w związku z COVID-19, a może także i szanse, przed którymi stoją polscy przedsiębiorcy działający w tym państwie?

MS: Należy zwrócić uwagę na to, że mimo stosunkowo niewielkiego wewnętrznego rynku, Singapur jest potężnym hubem redystrybucji dóbr. Jest to, można by powiedzieć, „brama” do Azji Południowo-Wschodniej i kluczowy partner gospodarczy dla krajów regionu. W związku z zakłóceniami w łańcuchach dostaw poszukiwane są alternatywne źródła zaopatrzenia,  co stanowi szansę dla polskich producentów, aby wejść na singapurski rynek i utrzymać później cykliczność dostaw. Największe zapotrzebowanie w sektorze spożywczym jest zgłaszane na żywność puszkowaną oraz na mrożonki (warzywa, owoce morza i ryby). Szczególnie teraz, gdy występują znaczne niedobory i opóźnienia w realizacji dostaw, wejście na singapurski rynek przez polski podmiot może się okazać szybsze. Na to właśnie w dużej mierze nastawione są obecnie wspólne działania Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu oraz Ambasady RP w Singapurze.

Ponadto w związku z przechodzeniem biznesu w tryb pracy zdalnej oraz uruchomienie trybu oszczędności obserwuje się duży nacisk na transformację cyfrową, zapotrzebowanie na technologie dla biznesu oraz usługi outsourcingowe z zakresu wsparcia sprzedaży oraz dostosowanych do indywidualnych potrzeb klienta rozwiązań biznesowych (usługi deweloperskie etc.). Widoczny jest na przykład mocny trend w odchodzeniu od tradycyjnych form płatności do elektronicznych.

 

Rozmowę prowadzili Agata Grochowska i Karol Czaja, Lotus League. Artykuł powstał w ramach współpracy z Fundacją Lotus League – inicjatywą powołaną przez absolwentów czołowych uczelni europejskich oraz azjatyckich, której celem jest stworzenie dogodnej przestrzeni do efektywnego współdziałania na płaszczyźnie akademickiej i biznesowej obu regionów.
Więcej na: www.lotus-league.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here