Eskalacja napięcia między Chinami a Indiami

411

Według zagranicznych mediów, na początku maja około 10 000 chińskich żołnierzy przedostało się na teren Lakadh, administrowany przez Indie. Chińczycy wyposażeni w pojazdy terenowe, ciężki sprzęt i namioty przekroczyli  granicę i zajęli obszar dzielący Chiny, Indie i Pakistan, który do tej pory uznawany był za indyjski. 5 i 9 maja doszło do dwóch starć między wojskami azjatyckich krajów – pierwszy miał miejsce w Lakadh, a drugi około 1600 km dalej, w Naku La, na granicy między Chinami a północno-wschodnim stanem Sikkim. W starciach rannych zostało kilkudziesięciu żołnierzy.

Ruch po stronie Chin związany miał być z budową indyjskiej drogi wzdłuż granicy dwóch państw, liczącej łącznie 3440 km. Według Michaela Kugelmana, specjalisty do spraw Azjii Południowej w Woodrow Wilson Center, amerykańskiej instytucji  zajmującej się wydarzeniami krajowymi i światowymi, wybudowanie drogi miało umożliwić zwiększenie możliwości stanu Delhi do szybkiego przemieszczania wojsk i materiałów w razie wybuchu konfliktu zbrojnego.

15 czerwca doszło do kolejnego napięcia między żołnierzami dwóch krajów w Galwan Valley, tym razem tragicznego w skutkach. Według indyjskiej armii, 20 żołnierzy zginęło w starciu z chińskimi siłami, a 76 zostało rannych.  Są to pierwsze ofiary śmiertelne związane z konfliktem granicznym dwóch krajów od 1967 roku. W indyjskich mediach pojawiła się także informacja o 35 ofiarach starcia po stronie chińskiej, jednak Chiny oficjalnie nie potwierdziły strat.

Według indyjskiego rządu walki rozpoczęły się podczas spotkania w poniedziałkową noc, którego celem było omówienie potencjalnych sposobów na zmniejszenie eskalacji konfliktu. Pułkownik dowodzący stroną indyjską miał być pierwszą zaatakowaną osobą. Chińskie wojska miały atakować żołnierzy indyjskich żelaznymi prętami i pałkami wysadzanymi gwoździami. Według indyjskich i zagranicznych mediów, podczas całego zdarzenia doszło także do pojmania 10 indyjskich żołnierzy przez chińską armię, którzy zostali wypuszczeni następnego dnia. Chiny jednak nie przyznają się do przetrzymywania żadnych indyjskich wojskowych po swojej stronie.

Źródło wzmożonego napięcia

Powodem wtargnięcia chińskich żołnierzy na terytorium oficjalnie należącego do Indii, miało być wybudowanie przez kraj drogi, długiej na kilkaset kilometrów, łączącej się z bazą lotniczą, reaktywowaną w 2008 roku.

Kolejnym punktem zapalnym ma być rzeka Galwan, przez którą przebiega tzw. linia rzeczywistej kontroli (Line of Actual Control – LAC). Właśnie w dolinie Galwan, która przez chińskie media uważana jest za należącą do Chińskiej Republiki Ludowej, linia przebiega najbliżej drogi wybudowanej przez Indie. Tak więc, z punktu widzenia Chin to Indie jako pierwsze naruszyły granicę polityczną.

Według indyjskiego ministra spraw zagranicznych, Subrahmanyama Jaishankara, relacje pomiędzy Indiami i Chinami są niezwykle skomplikowane a kwestie graniczne nie są jedynym powodem do zwady.  Kwestią sporną są także tereny Tybetu, co raz mocniej rozwijające się partnerstwo Chin z Pakistanem i pokrywające się strefy wpływów azjatyckich krajów. Sprawy te stały się jeszcze bardziej widoczne, wraz z rosnącą siłą państw, ale także zauważalnym wzrostem pozycji Chin na świecie, względem Indii.

Konflikty w przeszłości

Obecna granica dzieląca Indie i Chiny odzwierciedlają te ustalone przez brytyjskich kolonizatorów w pierwszej połowie XX wieku, jednak oba kraje w przeszłości miały problem ze słusznością wydzielonego terytorium, szczególnie w przypadku niektórych odcinków Himalajów. Pierwszy spór graniczny wybuchł w 1959 roku, podczas wizyty premiera Indii Jawaharlala Nehru w Pekinie. Indyjski premier zakwestionował wtedy słuszność granic pokazanych na chińskich mapach. Chiński premier Zhou Enlaia uznał wówczas, że Państwo Środka z kolei nie zgadza się ze sposobem wyznaczenia terytoriów przez brytyjskich kolonialistów.

W październiku 1962 roku napięte relacje doprowadziły do konfliktu zbrojnego na granicy między indyjskim Lakhadem a Aksai kontrolowanym przez Chiny. Chińskie wojska przekroczyły granicę, nazywaną linią McMahona, zdobywając górskie miasta i przełęcze na terenie Indii. Wojna zakończyła się po miesiącu, jednak wielu straciło życie. Indie poniosły klęskę i straciły ponad 1000 żołnierzy, a kolejnych 3000 wzięto w niewolę. Po stronie chińskiej zginęło niespełna 800 żołnierzy. W listopadzie tego samego roku chiński premier Zhou Enlai ogłosił zawieszenie broni, jednocześnie nieoficjalnie zmieniając granicę w okolicach miejsca starcia między wojskami, znaną od tego momentu jako linia rzeczywistej kontroli.

Pięć lat później, w 1967 roku, doszło do kolejnego konfliktu. Gdy armia Indii zaczęła układać drut kolczasty wzdłuż granicy niekoniecznie uznawanej przez Chiny za właściwą, chińska jednostka wojskowa otwarła ogień. W wyniku konfliktu zginęło ponad 150 Indusów i 340 Chińczyków. Tym razem jednak Indie zwyciężyły, niszcząc przy tym chińskie fortyfikacje i popychając z powrotem granicę w okolicę przełęczy Cho La.

od 1975 roku obydwa narody starają się by nie doprowadzić do kolejnej eskalacji konfliktu a w 1993 została podpisana umowa, która stanowi, że żadna ze stron nie będzie używać siły i broni palnej na linii rzeczywistej kontroli. Nie oznacza to, że w tych latach nie dochodziło do żadnych napięć. Chińskie i indyjskie patrole często zderzają się ze sobą, co wywołuje sporadyczne potyczki między żołnierzami, jednak według władz, w przeciągu ostatnich 40 lat nie doszło do żadnego oficjalnego konfliktu.

Po raz ostatni do zatarcia doszło w 2017 roku – Indie zdecydowały wtedy o przeniesieniu swoich wojsk do Butanu, niewielkiego państwa leżącego między dwoma krajami, by uniemożliwić Chinom budowę drogi, która zmieniłaby strategiczną równowagę w tym obszarze.  Rozpoczęcie budowy miało bowiem miejsce w Doklam, obszarze Himalajów należącym do Butanu, który pozostaje sojusznikiem Indii. Obszar, pomimo iż nie leży przy granicy z Indiami, przez kraj postrzegany jest jako „strefa buforowa” dla innych spornych terenów. Indusi skonfrontowali Chińczyków, po czym rozpoczęła się walka w ramach, której żołnierze zaczęli rzucać w siebie kamieniami. Wielu ludzi po obu stronach doznało obrażeń, a Chiny zadecydowały o zaprzestaniu budowy drogi.

Próby rozwiązania konfliktu?

Przedstawiciele obydwóch krajów zdążyli już zabrać głos w tej sprawie. Zarówno ze strony Indii, jak i Chin można usłyszeć deklaracje o chęci zaprowadzenia pokoju między zwaśnionymi krajami. Jednocześnie przedstawiciele obu narodów nie przyznają się do winy za ostatnią eskalację, zrzucając ją na swojego sąsiada.

Indie uważają, że Chiny bezpodstawnie wtargnęły na indyjską stronę linii LAC. Chiny nie przyznają się do zarzutów i zwróciły się do Indii by kraj nie budował drogi na terytorium, które postrzegają jako własne.

Premier Indii Narendra Modi, w telewizyjnym przemówieniu stwierdził, że indyjscy żołnierze niczym nie sprowokowali strony chińskiej do zajęcia nieswojego terenu i późniejszej walki, jednak kraj w razie potrzeby nie pozostanie bierny.  Jak mówi:

Bez wątpienia Indie chcą pokoju, ale sprowokowane odpowiedzą w stosowny sposób.

Według rzecznika chińskiego Ministra do spraw zagranicznych  Zhao Lijian, do starcia doszło w czasie, gdy napięcie uległo już osłabieniu po wydarzeniach majowych. Na swoim Twitterze, Zhao poinformował, że indyjscy żołnierze przekroczyli granicę, zachowywali się nielegalnie, a także jako pierwsi zaatakowali i sprowokowali chińskich żołnierzy do walki.

Od czasu starcia miało już miejsce pierwsze spotkanie przedstawicieli wojskowych obu krajów, jednak na ten moment nie zapowiada się, by w najbliższym czasie miało dojść do przełomu. Napięcie utrzymuje się na wysokim poziomie, co coraz bardziej widoczne jest także poprzez nastroje społeczne, zwłaszcza w Indiach. Z każdym dniem emocje związane z całą sytuacją stają się bardziej negatywne, a ludzie zaczynają wzywać do bojkotu chińskich towarów, a nawet zemsty na sąsiednim kraju.

W obliczu pogarszających się relacji z Chinami byli dyplomacji indyjscy nawołują do zacieśnienia relacji ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami, by przeciwstawić się potędze gospodarczej i militarnej sąsiada. Były sekretarz spraw zagranicznych Nirupama Rao w wypowiedzi dla gazety The Hindu stwierdził, że jest to okazja do zacieśnienia relacji z USA, jako głównym partnerem strategicznym, ale także z Japonią, Australią i krajami ASEAN.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here