Hagia Sophia: nowy symbol tureckiej reislamizacji?

490

„W imię Boga miłosiernego litościwego…” – klęczący na zielonym dywanie i przywdziany w białą modlitewną czapeczkę Recep Tayyip Erdoğan wyśpiewuje bismalę – formułę rozpoczynającą koraniczne sury. Za tureckim prezydentem w równym rzędzie klęczą ubrani w garnitury czołowi tureccy politycy z rządzącej partii AKP. Wewnątrz prawie 1500-letnich murów inauguracyjna piątkowa modlitwa przebiega nienagannie wobec panującej sytuacji epidemiologicznej – wszyscy przebywają w maseczkach, w dodatku wybrańcy, którzy mieli możliwość dostąpienia tego historycznego zaszczytu pierwszej od 86 lat modlitwy wewnątrz budynku klęczą w przepisowych, dwumetrowych odstępach. Zupełnie inaczej prezentuje się sytuacja na zewnątrz, gdzie na placu pomiędzy Hagią Sophią a Błękitnym Meczetem modli się w ścisku kilka tysięcy wiernych.

Przeciągłe i głośne nawoływanie muezina zatrzęsło murami najstarszej historycznej dzielnicy Stambułu już w 2016 roku. Nie byłoby w tym nic dziwnego – w końcu w Sultanahmet aż roi się od muzułmańskich świątyń z imponującym Błękitnym Meczetem na czele – gdyby nie fakt, że wzywający do modlitwy adhan wydobył się ze wszystkich czterech minaretów Hagii Sophii – najsłynniejszego muzeum w Turcji. Od tego czasu muezin nawołuje z budowli regularnie, pięć razy dziennie, po ponad 82-letniej przerwie. Znany z konserwatywnej proislamskiej postawy Erdoğan przedstawił tym samym swoje zamiary co do zeświecczonej przestrzeni budowli. W ostatni piątek (24.07) spełniły się obawy wszystkich tureckich chrześcijan. Dawny Kościół Mądrości Bożej stał się ponownie meczetem.

Od Justyniana do Atatürka

Od samego początku, czyli od 537 roku wprawiała w osłupienie. Trochę przerażała. Ówczesny świat nigdy dotąd nie widział czegoś takiego. Ówczesny człowiek nigdy wcześniej nie stał w tak ogromnym pomieszczeniu, pod kopułą przestronną i niedostępną jak niebo, niczym niepodpartą, lewitującą ponad jednakowo zachwyconymi co zlęknionymi wiernymi – jak pokazała historia, owe obawy nie były bezpodstawne – kopuła runęła w 558 roku w wyniku trzęsienia ziemi. Bazylika niejednokrotnie płonęła i była niszczona. Zawsze jednak się odradzała w jeszcze wspanialszej, jeszcze bardziej imponującej formie. Perełka Bizancjum, największa świątynia ówczesnych czasów, centrum wschodniego chrześcijaństwa, oczko w głowie cesarza Justyniana, który po otwarciu świątyni miał powiedzieć „Salomonie, prześcignąłem Cię!”, jednocześnie nakazując pozbawić wzroku głównego architekta budowli, aby już nigdy nie przyczynił się do wybudowania czegoś wspanialszego, czegoś co mogłoby przyćmić sławę wielkiego bizantyńskiego władcy.

Krucjaty, fala ikonoklazmu, klęski naturalne… Dzieje budowli były burzliwe, jednak pozostawała ona w rękach chrześcijan aż do XV wieku. W 1453 roku Konstantynopol został po wieloletnich walkach zdobyty przez tureckie oddziały Mehmeda II. Hagia Sophia przekształcona została w meczet, a co się z tym wiąże, musiała doświadczyć szeregu zmian jak m.in. wzniesienie mihrabu, minbaru oraz usunięcie wszystkich wizerunków postaci ludzkich. Wspaniałe chrześcijańskie mozaiki, które wywarły ogromne wrażenie na muzułmańskich najeźdźcach, nie uległy jednak zniszczeniu – zostały pokryte warstwą gipsu, dzięki czemu duża część z nich zachowała się do dzisiaj. Przez następne stulecia symbol osmańskiej stolicy przechodził pewne architektoniczne transformacje np. w XVI wieku wzniesiono 4 minarety według projektu słynnego architekta Sinana. W XIX wieku u podstawy kopuły zawisło 8 charakterystycznych owalnych tarcz z wykaligrafowanymi imionami Allaha, proroka Muhammada, czterech kalifów sprawiedliwych oraz synów Alego – Hasana i Husajna.

Po upadku Imperium Osmańskiego i powstaniu Republiki Tureckiej w 1923 roku, rządzony przez Mustafę Kemala Atatürka kraj cechował się postępującym sekularyzmem. Turecki nacjonalizm zaczął zastępować, przynajmniej w sferze publicznej, dotychczasowe spoiwo społeczeństwa Azji Mniejszej – islam. Z rozkazu Atatürka Hagię Sophię przekształcono w 1934 roku w muzeum i, tym samym, pozbawiono ją funkcji sakralnych. Budowla przeszła wówczas gruntowną renowację, w wyniku której odsłonięto zatynkowane mozaiki oraz usunięto dywan, odsłaniając historyczną posadzkę. Celem działań tureckiego „Ojca Narodu” było ukazanie dziedzictwa 916 lat działalności chrześcijańskiej oraz 481 lat działalności muzułmańskiej.

Hagia Sophia ponownie meczetem

10 lipca prezydent Erdoğan podpisał dekret, przekształcający Hagię Sophię ponownie w meczet. Umożliwiła mu to decyzja tureckiego sądu, która unieważniła postanowienia z 1934 roku, na mocy których budowla pełniła funkcję muzeum. Turecki prezydent oświadczył również, że Ayasofya (jak nazywa się w języku tureckim) zostanie przekazana w ręce Dyrektoriatu ds. Religii.

Decyzja Erdoğana wywołała skrajne emocje. Z jednej strony spotkała się z aprobatą ze strony konserwatywnej części społeczeństwa tureckiego oraz muzułmanów na całym świecie, z drugiej strony zaś została skrytykowana przez bardziej liberalnych Turków, chrześcijan, przywódców wielu państw świata oraz władze UNESCO, na którego liście budowla widnieje od 1985 roku. Warto przypomnieć, że w Stambule wciąż przebywa Ekumeniczny Patriarcha Konstantynopola, a miasto pozostało symboliczną stolicą chrześcijaństwa tradycji wschodniej (greckiego prawosławia). Wydarzenie to jest symbolicznym negatywnym gestem w stronę wszystkich tureckich (i nie tylko) chrześcijan oraz Greków (uważających Konstantynopol za swoje dziedzictwo). Jednocześnie umacnia pozycję Erdoğana wraz z podległą mu partią AKP, kreując ich na obrońców islamu. Ma to niebagatelne znaczenie w momencie, gdy poparcie dla tej silnie konserwatywnej partii maleje – dowiodły tego ostatnie wybory samorządowe w Stambule, które zakończyły się porażką dla obecnej partii rządzącej. AKP stara się zatem poprawić swoje notowania, przekonując do siebie przede wszystkim konserwatywną ludność z mniejszych miejscowości oraz wschodniej Anatolii. Turecki prezydent poszerza swoje wpływy, wyrastając na lidera świata islamskiego a nawet – jak przedstawiają Erdoğana jego przeciwnicy oraz satyrycy –  nowego sułtana.

Chcąc ugasić pożar na linii Ankara–UNESCO, rząd turecki zapewnił organizację o pełnym  poszanowaniu zabytkowej formy budowli i – oprócz rozłożenia dywanu – zaniechaniu jakichkolwiek zmian w jej wnętrzu. Chrześcijańskie mozaiki mają być zasłaniane kurtynami na czas muzułmańskich modlitw, natomiast wstęp dla turystów ma pozostać zachowany jak dotychczas, z wyjątkiem modlitw odbywających się pięć razy w ciągu dnia – podobnie jak w przypadku wszystkich stambulskich meczetów.

PODZIEL SIĘ
mm
Student studiów bliskowschodnich i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uzależniony od podróży (zwłaszcza po Bliskim Wschodzie). Miłośnik kultur Azji i Afryki. Autor blogów i reportaży podróżniczych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here