Potężna eksplozja w porcie w Bejrucie – Liban liczy ofiary

421

We wtorek, 04.08, tuż po godzinie 18:00 czasu lokalnego w magazynach portowych w stolicy Libanu wybuchł pożar. Chwilę później potężna eksplozja wstrząsnęła miastem. Fala uderzeniowa przewracała samochody i zrywała balkony z budynków mieszkalnych wokół zatoki. Trwa liczenie ofiar.

Wybuch wyrzucił w powietrze słup dymu, a energia eksplozji była odczuwalna w promieniu setek kilometrów, w tym w północnym Izraelu czy na Cyprze. Amerykańscy sejsmolodzy określili ją jako trzęsienie ziemi o magnitudzie 3,3 w skali Richtera. Eksperci szacują siłę wybuchu na kilkaset do nawet trzech tysięcy ton TNT. Obecnie (stan na 10:30, 05.08.) mówi się o co najmniej stu ofiarach śmiertelnych i ponad 4000 rannych. Liczba osób pozbawionych dachu nad głową może sięgać nawet 250 000. Straty materialne wycenia się na 3 do 5 mld USD.

Winne zaniedbanie

Abbas Ibrahim, główny dyrektor agencji wywiadowczej Directorat général de la Sûreté generale (المديرية العامة للأمن العام), stwierdził, że przyczyną wybuchu był pożar magazynów portowych, w których składowano około 2750 ton zarekwirowanego przez rząd azotanu amonu, czyli popularnej saletry amonowej, wykorzystywanej przy produkcji materiałów wybuchowych. Niewłaściwe przechowywanie i zaniedbanie środków bezpieczeństwa doprowadziły do zapłonu i w rezultacie – eksplozji.

Wsparcie w dobie koronakryzysu

Na wybuch w Bejrucie zareagowały nie tylko miejscowe służby. Błyskawicznie do sprawy odnieśli się światowi politycy i dyplomaci. Prezydent Trump stwierdził, że eksplozja wygląda jak „straszliwy atak” i zapewnił „ludność Libanu” o wsparciu USA. Pomoc zaoferowała także Rosja, która na polecenie ministra obrony obywatelskiej i sytuacji nadzwyczajnych Jewgenija Nikołajewicza Ziniczewa wysłała do Libanu ratowników, lekarzy oraz mobilne laboratorium do badania przypadków Covid-19. Jak zauważył minister Ziniczew, władze w Bejrucie będą mierzyć się nie tylko z koniecznością bezpośredniego wsparcia rannych, ale może dość także do wybuchu nowego ogniska Covid-19, ze względu na kryzys sanitarny wywołany eksplozją.

Wsparcie dla Libanu przygotowuje także Wielka Brytania czy Francja. Gabinet prezydenta Macrona zadeklarował, że wsparcie obecnego w dawnym francuskim protektoracie korpusu pokoju pozwoli na leczenie około 500 rannych. Siły francuskie wspierają Libańczyków od początku akcji ratunkowej.

Czeskie MSW poinformowało, że Bejrut przyjął pomoc w postaci 37 ratowników z psami tropiącymi. Na razie nie wiadomo, czy polscy ratownicy także pojadą do Libanu. Prezydent Duda na Twitterze wyraził wsparcie dla mieszkańców libańskiej stolicy, ale póki co, nie padły żadne słowa o konkretnym wsparciu. Przypomnijmy, że polscy strażacy zawodowi wielokrotnie wyjeżdżali za granicę. W ostatnich latach szerokim echem odbiły się ich akcje w Szwecji czy Australii, gdzie pomagali w dogaszaniu pożarów.

 

Czas poszukać winnych

Premier Libanu Hasan Diab zapowiedział szeroko zakrojone śledztwo, które ma pomóc ustalić, kto jest odpowiedzialny za zaniedbania stojące za katastrofą. „Winni zapłacą za nią najwyższą cenę” – zadeklarował polityk. Z kolei prezydent Michel Aoun ogłosił trwającą trzy dni żałobę narodową, a Najwyższa Rada Obrony Libanu objęła Bejrut stanem wyjątkowym, który może potrwać nawet dwa tygodnie. Na likwidację skutków eksplozji przeznaczono około 50 mln euro.

Warto nadmienić, że Liban obecnie stoi na skraju wojny domowej. Konflikty pomiędzy siłami rządowymi, różnymi grupami etnicznymi i organizacjami powiązanymi z islamskim terroryzmem narastają z dnia na dzień. To sprawia, że konsekwencje katastrofy będą jeszcze dotkliwsze dla mieszkańców aglomeracji Bejrutu, niż gdyby doszło do niej w okresie stabilizacji politycznej.

Nie pomagają krążące plotki, próbujące winą za wybuch obarczyć którąś ze stron konfliktu lub siły zewnętrzne. Izrael zdementował jakikolwiek udział swoich sił w zdarzeniu. Wersję Jerozolimy potwierdził Hezbollah, jednocześnie wyrażając „najgłębsze kondolencje dla narodu libańskiego”. Oczywiście pytanie o tożsamość winnych pozostaje otwarte aż do końca zapowiedzianego przez władze w Bejrucie śledztwa. O rozwoju wydarzeń będziemy informować w następnych artykułach.

PODZIEL SIĘ
mm
Antropolog, student ostatniego roku w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w badaniach mobilności, migracji oraz relacji międzyetnicznych. Na co dzień związany również z East Analytics.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here