Zielona energia przyszłością Japonii

Japonia stawia się na czele państw dążących do redukcji emisji zanieczyszczeń środowiska. Chce być wzorem do naśladowania w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Oznacza to zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w polityce energetycznej, a także redukcję zużycia ropy, węgla i gazu. Takie postanowienia będą wymagały radykalnej zmiany w strukturze energetycznej oraz części przemysłu.

Światowa walka z globalnym ociepleniem

Od końca 2015 ponad 190 państw przyjęło Paryskie Porozumienie Klimatyczne. Polega ono na wzajemnym wsparciu w ograniczeniu globalnego ocieplenia. Wsparcie przybiera postać pomocy finansowej oraz technologicznej. Dodatkowo, bardziej rozwinięci partnerzy przewidują pomoc w budowaniu potencjału dla krajów rozwijających się.

Źródła japońskiej energii

Bezpieczeństwo energetyczne Japonii jest uzależnione od dostawców surowców energetycznych. Japonia praktycznie nie posiada własnych złóż surowców energetycznych i z tego powodu musi ściągać je z całego świata. Ropa pochodzi głównie z Bliskiego Wschodu, węgiel z Australii oraz Indonezji. Gaz ziemny wykorzystywany na Wyspach Japońskich pochodzi z Bliskiego Wschodu oraz Azji Wschodniej-Oceanii. Stanowi to istotne wyzwanie dla bezpieczeństwa energetycznego. Zwiększenie udziału OZE w energetyce japońskiej pozwoli na większą samodzielność i niezależność w zakresie ekonomicznym, więc także politycznym.

W 2019 roku czyste źródła energii (OZE oraz energia jądrowa) stanowiły wyłącznie 13% wykorzystanej energii. Zdecydowana większość to kolejno: ropa (40%), węgiel (26%) i gaz ziemny (21%). Są to substancje wysokoemisyjne, a dodatkowo pochodzą z zagranicy.

Planowane zmiany

Obecnie największy udział wśród OZE ma energetyka wodna i słoneczna. W związku z górzystym ukształtowaniem Japonii jest tam wiele krótkich rzek o potencjale energetycznym. Nie wykorzystuje się z kolei potencjału geotermalnego, który mógłby posłużyć miejskiej sieci ogrzewania domostw.

Plany na rok 2030 obejmują siedmiokrotne zwiększenie udziału energii pochodzącej z reaktorów. Japoński strach po awarii elektrowni w Fukushimie powoli milknie w obliczu nadchodzących zmian klimatycznych.

Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu zapowiada wzrost we wszelkich znanych obszarach energetyki. Elektrownie wodne mogą stanąć na rzekach oraz wybrzeżach. Turbiny wiatrowe oraz panele słoneczne można umieścić poza lądem. Energia geotermalna ma zostać wykorzystana na większą skalę niż relaksująca kąpiel w onsenie. Ciekawym i mało eksplorowanym obszarem jest biomasa. Zaletą tego rodzaju energii jest fakt, że rośliny uprawiane w celach energetycznych nie wymagają warunków najlepszej jakości. Słomę można pozyskiwać z dowolnych roślin uprawnych, więc poza surowcem energetycznym dostajemy także półprodukt spożywczy.

Przeszkody na drodze do zielonej energii

Warto wspomnieć, że inwestycja w czystą energię jest kosztowna. Rozwój technologii, unikalne surowce (jak metale rzadkie) oraz sama produkcja i montaż wymagają znaczących ilości pieniędzy. Coraz bezpieczniejsze reaktory jądrowe (obecnie III i III+ generacji), panele fotowoltaiczne, rozległe farmy wiatrowe to drogi, a jednak konieczny plan na ratowanie planety. Oczywistym problemem jest także zależność OZE od pogody.

Pomijając koszty, nie można zapominać o uwarunkowaniach geograficznych. Bezpieczne umiejscowienie reaktora w Japonii jest trudne, ponieważ leży ona na styku kilku płyt tektonicznych, co skutkuje wieloma trzęsieniami ziemi i zagrożeniem erupcji wulkanicznej. Co więcej, Wyspy Japońskie są nękane przez tajfuny oraz tsunami, dlatego też umiejscowienie elektrowni OZE na wodach przybrzeżnych wiąże się z realnym ryzykiem zniszczenia sieci energetycznej. Także miejsca, w których można założyć sieci geotermalne mają ograniczony zasięg i nie występują w każdym zakątku kraju. W przypadku zwiększenia udziału biomasy w pozyskiwaniu energii należy pamiętać, że Japonia nie słynie z rozległych pól uprawnych. Wręcz przeciwnie, jako państwo w głównej mierze górzyste, więc ma dość ograniczone obszary nadające się pod uprawę.

Toyota zabiera głos

Zapobieganie globalnemu ociepleniu to nie tylko zmiana źródła pozyskiwania energii. Ważnym czynnikiem jest ograniczenie jej zużycia oraz wykorzystanie mniejszej ilości surowców, które powodują zanieczyszczenie środowiska.  Transport lądowy generuje duże ilości spalin, co dodatkowo wpływa na jakość powietrza. Z tego powodu Japonia w 2035 roku planuje zakazać produkcji samochodów spalinowych na rodzimy rynek. Ten zakaz nie obejmie samochodów hybrydowych.

Po pierwsze, to nie oznacza, że Japonia zaprzestanie produkcji pojazdów spalinowych w ogóle. Będą one eksportowane do innych krajów tak jak ma to miejsce dotychczas. Po drugie, samochody elektryczne oraz hybrydowe są kosztowne ze względu na technologię, a także wykorzystywane metale rzadkie.

Inną kwestię porusza Kiichiro Toyoda, właściciel giganta motoryzacyjnego Toyota Motor Corporation. W swoim grudniowym przemówieniu przedstawił szacowane koszty utworzenia infrastruktury, która byłaby w stanie zapewnić funkcjonowanie tylu pojazdów elektrycznych na terenie Japonii. Kwota waha się od 135 do 358 miliardów USD, co wydaje się mało realne do zrealizowania w najbliższych latach. Problemem są wydatki związane z pandemią koronawirusa, planowane inwestycje w OZE oraz zmniejszająca się populacja Japończyków.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here