Chiny zbierają dane genetyczne od milionów kobiet na świecie

541

Chińska firma BGI Group pozyskuje ogromną ilość danych genetycznych z przeprowadzonych testów prenatalnych. Jak się okazuje, stworzyła i opracowała ten test we współpracy z chińskim wojskiem. Rząd Stanów Zjednoczonych dostrzega zagrożenie bezpieczeństwa.

Jak wskazuje ostatnie dochodzenie Reuters.com bardzo prawdopodobne jest to, że dane od kobiet w ciąży firma zbiera w celu ulepszenia genów, w tym do stworzenia genetycznie zmodyfikowanych superżołnierzy.

Wyniki testów prenatalnych w chińskich rękach

W tej chwili Grupa BGI oferuje w ponad 50 krajach test prenatalny o nazwie Nifty. Służy on do wykrywania nieprawidłowości genetycznych na wczesnym etapie ciąży, takich jak na przykład zespół Downa. Do testu przystępują kobiety w Wielkiej Brytanii, wielu innych europejskich krajach, Kanadzie, Australii, Tajlandii i Indii. Śledztwo dotyczące działalności chińskiej firmy dowiodło, że już około 8 miliomów kobiet w różnych państwach skorzystało z tego testu. Przez cały ten czas BGI zbierało ich dane w bliżej nieokreślonych celach.

Oprócz informacji genetycznych o płodzie i matce proces testowania rejestruje dane osobowe. Są to na przykład kraj pochodzenia osoby, waga, wzrost i historia medyczna. Według ustaleń Reutersa imię i nazwisko klienta nie są zapisywane.

Farmaceutyka na celowniku Pekinu

Zagrożenie bezpieczeństwa wypływające z działalności tej firmy zauważyły przede wszystkim Stany Zjednoczone. Doradcy rządu amerykańskiego ostrzegają, że dostęp do tak dużej bazy danych może pomóc Chinom w uzyskaniu dominacji w dziedzinie światowej farmaceutyki. Dodatkowo fakt współpracy Grupy BGI z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą wskazuje na inne niebezpieczeństwo. Użycie tych danych może służyć do stworzenia genetycznie ulepszonych żołnierzy.

Amerykańskie Narodowe Centrum Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa już wcześniej ostrzegało przed chińskimi firmami zbierającymi dane dotyczące zdrowia. Teraz stwierdziło, że ​​kobiety przystępujące do testu Nifty za granicą powinny być zaniepokojone polityką prywatności. A to dlatego, że umożliwia ona udostępnianie danych chińskim agencjom bezpieczeństwa. Uznało również, że zbieranie przez Chiny danych z Ameryki dotyczących opieki zdrowotnej stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla prywatności. Pod znakiem zapytania znajduje się też bezpieczeństwo gospodarcze i narodowe USA.

Zachodnie koncerny nie są bez winy

Z analizy wynika, że Reuters nie znalazł dowodów naruszenia przez BGI umowy bądź przepisów dotyczących prywatności pacjentów. Jednak polityka prywatności na stronie internetowej testu prenatalnego Nifty zawiera wyraźny przepis. Gromadzone dane mogą być udostępniane rządowi, gdy są „bezpośrednio związane z bezpieczeństwem narodowym lub bezpieczeństwem obrony państwa” w Chinach. Reuters przyznaje, że inne firmy oferujące tego typu testy również wykorzystują zebrane dane do badań. Natomiast w odróżnieniu od chińskiej BGI żadna z nich nie działa na taką skalę, nie ma powiązań z rządem lub z wojskiem.

W swoim oświadczeniu grupa powiedziała, że nigdy nie została poproszona o dostarczenie ani też o udostępnianie danych z testów Nifty chińskim władzom w tych celach. Firma tłumaczy również, że „na żadnym etapie procesu testowania lub badań BGI nie ma dostępu do jakichkolwiek możliwych do zidentyfikowania danych osobowych ani możliwości dopasowania tych danych do informacji osobowych”. Dane pozyskiwane od kobiet z zagranicy zgodnie z prawem są przechowywane nie dłużej niż przez 5 lat.

W odpowiedź na informację i zarzuty, przedstawione w raporcie Reuters Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że są to bezpodstawne oskarżenia i oszczerstwa.

Grupa BGI, która w chwili obecnej jest największą firmą genetyczną w Chinach, swoją działalność rozpoczęła jeszcze w 1999 roku. Czterech naukowców stworzyło firmę z siedzibą w Pekinie jako pozarządowy niezależny instytut badawczy, aby uczestniczyć w Projekcie Genomu Ludzkiego w roli przedstawicieli Chin.  Po zakończeniu projektu fundusze wyschły, dlatego  BGI przeniosło się do Hangzhou w zamian za fundusze od władz miejskich.  W 2007 roku siedziba firmy  została  ponownie przeniesiona. Tym razem do miasta  Shenzhen  jako „pierwsza zarządzana przez obywateli instytucja badawcza typu non-profit w Chinach”. Po dzień dzisiejszy grupa ma swoją siedzibę w tym mieście.

PODZIEL SIĘ
Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku Studia Azjatyckie: moduł Azja-Południowo-Wschodnia. Interesuje się kulturą regionu, problemami społecznymi, politycznymi i gospodarką. Specjalizuje się w tematyce Półwyspu Malajskiego i Indonezji. W latach 2019-2020 przebywała w Indonezji na programie stypendialnym Darmasiswa. Posługuje się biegle językiem indonezyjskim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here