Chiny na ratunek Sri Lance? O chińskiej pomocy finansowej, inwestycjach i rozwoju współpracy z Cejlonem

431

Trudna sytuacja gospodarcza Sri Lanki daje o sobie znać. Dług publiczny Sri Lanki doszedł do takiego poziomu, że krajowi grozi niewypłacalność. Rezerw walutowych mogą pokryć jedynie kilkumiesięczne wydatki na import. Walka z Covid-19 po dzień dzisiejszy utrzymuje krajowy sektor turystyczny na kolanach. Czy coraz bliższa współpraca rządu Sri Lanki z Pekinem pomoże w ustabilizowaniu chwiejącego się budżetu wyspiarskiego kraju Azji Południowej?

Sri Lanka w zeszłym tygodniu spłaciła obligacje o wartości 1 miliarda dolarów. Kolejna transza spłat zagranicznego zadłużenia nastąpi w przyszłym roku i wyniesie 1,5 miliarda dolarów. Bieżąca spłata zobowiązań wobec zagranicznych wierzycieli, głównie Chin, uspokoiła ich nastroje i obawy o niewypłacalność Sri Lanki. Pekin skutecznie dba o respektowanie swoich interesów na Cejlonie.

Rajapaksowie w służbie chińskich inwestycji

Sri Lanka już od jakiegoś czasu kojarzy się z polityką zwrotu w stronę Chin. Mimo że kraj jest formalnie demokracją, większość władzy skupiona jest wokół rodziny Rajapaksów. Jej członkowie zajmują najbardziej eksponowane stanowiska w rządzie. Premierem kraju jest Mahinda Rajapaksa, który w latach 2005-2015 pełnił funkcję prezydenta. To stanowisko jest od 2019 r. zajmowane przez jego brata, Gotabayę Rajapaksę, ministra obrony narodowej w latach 2005-2010. Kolejnym bratem na pierwszej linii politycznego frontu jest Basil, minister finansów, a dawniej doradca prezydenta Mahindy. Ministrem irygacji jest najstarszy z braci, Chamal, dawniej przewodniczący parlamentu i minister innych resortów. Zaś syn premiera Mahindy, Namal Rajapaksa, w 2020 roku objął stanowisko ministra do spraw młodzieży i sportu i wróży mu się przejęcie pałeczki po ojcu jako przywódcy kraju.

To właśnie w czasie, gdy aktualny premier, Mahinda Rajapaksa, był jeszcze prezydentem, a Gotobaya ministrem obrony, Chiny były w stanie dokonać poważnych inwestycji na Sri Lance w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku. Chiny są głównym inwestorem zagranicznym  (16% wszystkich inwestycji) i drugim największym eksporterem do Sri Lanki po Indiach. Prawie jedna czwarta lankijskiego importu pochodzi z Państwa Środka.

Mówiąc o inicjatywach, jakie Chińska Republika Ludowa podjęła na wyspie, należy wspomnieć rozbudowę portu Hambantota. Jest on drugim głębokowodnym portem co do wielkości na Sri Lance, po porcie Colombo. Po kryzysie finansowym w 2008 r. i kłopotach portu na pomoc Sri Lance przyszła chińska firma China Merchants Port. Wydzierżawiła ten port na 99 lat za 1,2 miliardów dolarów. Już wtedy zaczęły narastać publiczne podejrzenia, że władze Sri Lanki zezwoliły na dzierżawę celu obsługi zadłużenia wobec Chin (około 5 miliardów dolarów). Pojawiły się twierdzenia, że angażując się w takiego rodzaju inwestycje, Chiny tworzą pułapkę na jeszcze większe zadłużenie. Jest to coraz częściej podnoszony argument przez rozwijające się kraje, w których Chiny lokują inwestycje w ramach wspomnianej Inicjatywy Pasa i Szlaku.

Portowe miasto ściągnie finansistów

Kolejnym projektem inwestycyjnym, który wywołuje spekulacje na temat niejednoznacznych relacji obu państw jest Colombo Port City. Z punktu widzenia Sri Lanki Colombo Port City ma na celu poprawę sytuacji gospodarczej dzięki nowym źródłom dochodów. Projekt został uruchomiony podczas wizyty prezydenta Chin Xi Jinpinga na Sri Lance jeszcze w 2014 r. Na gruncie o powierzchni 269 hektarów w sercu dzielnicy biznesowej Colombo parlament Sri Lanki stworzył specjalną strefę ekonomiczną (SSE). Ma ona być miejscem na stworzenia międzynarodowego centrum biznesowego i wielousługowego w Azji Południowej. 116 hektarów należy według umowy do China Communications Construction Company (CCCC), która jest własnością China Harbor Engineering Company (CHEC). Rząd Sri Lanki ma do dyspozycji resztę powierzchni. Koszty rekultywacji tak dużej powierzchni wyniósł 1,4 miliarda dolarów.

Według raportu PricewaterhouseCoopers cały projekt powinien zostać ukończony do 2041 roku, w tym infrastruktura komercyjna, finansowa, hotelarska, mieszkaniowa i społeczna. Raport ten oszacował również, że projekt stworzy ponad dwieście tysięcy miejsc pracy i będzie przynosił około 11,8 miliarda dolarów przychodów rocznie. Wesprze to w znaczącym stopniu budżet Sri Lanki.

Inwestycja od razu stała się gorącym tematem na forum zagranicznym. Na temat wątpliwości, dotyczących Colombo Port City wypowiedziała się w jednym z wywiadów ambasadorka Stanów Zjednoczonych na Sri Lance, Alaina B. Teplitz. „Nadal jestem zaniepokojona niektórymi aspektami tego ustawodawstwa. Wydaje mi się, że istnieje możliwość wystąpienia korupcyjnych wpływów lub potencjalnego nielegalnego finansowania, prania pieniędzy i tym podobnych rzeczy. Może to stworzyć duży problem dla amerykańskich firm” – stwierdziła. Wspomniała też, że Stany nie powstrzymują własnych firm przed inwestowaniem. Zgłaszają jednak obawy dotyczące środowiska inwestycyjnego dla każdej firmy, nie tylko dla amerykańskich.

Ustawa o Komisji Gospodarczej

Sprzeciwy dotyczące tej inwestycji pojawiły się, gdy została ukończona pierwsza część projektu. 27 maja 2021 r. weszła w życie kontrowersyjna ustawa o Komisji Gospodarczej Colombo Port City. Ustawa przewiduje utworzenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSE) oraz Komisji Gospodarczej Miasta Portu w Colombo (CPCEC), powołanej przez prezydenta Sri Lanki. Wraz z wejściem w życie tej  ustawy CPCEC stał się wyłącznym organem do rejestrowania i wydawania licencji i zezwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej i innych form działalności w ramach Colombo Port City (CPC). Ustawa spowodowała, że zostało złożonych około 20 petycji do Sądu Najwyższego kwestionujących proponowane przez rząd przepisy. Krytycy projektu oskarżają władze o forsowanie modelu, który zmieni kluczową część stolicy w „chińską kolonię”, dyskryminując obywateli Sri Lanki, łamiąc prawo pracy i konstytucję oraz naruszając integralność terytorialną i suwerenność Sri Lanki.

Nowy Dubaj w Południowej Azji

W stosunkach Sri Lanki z Chinami znaczące jest to, w jakim stopniu w tę współpracę angażuje się strona chińska. Sri Lanka posiada wiele atutów, które chce wykorzystać Pekin.

Po pierwsze, Sri Lanka zajmuje strategiczną pozycję w regionie Indo-Pacyfiku. Jej południowy kraniec obejmuje jedne z najbardziej kluczowych szlaków morskich na świecie. Tymi szlakami większość towarów i surowców energetycznych przepływa do krajów na wschód od Cieśniny Malakka, a mianowicie do Chin, Japonii, Korei Południowej, Singapuru i wielu innych. Chiny są w dużym stopniu uzależnione od ropy naftowej z Zatoki Arabskiej –pozyskują stamtąd 80% importowanej ropy. Przed wpłynięciem do cieśniny Malakka szlak ten przechodzi przez Traffic Separation Scheme przy Dondra Head. Znajduje się on zaledwie około 10 mil morskich na południe od Hambantoty na Sri Lance. Kontrola nad tym portem jest zatem strategicznym atutem Chin w łagodzeniu podatności ich handlu i energii na tzw. dylemat Malakki. Dylemat ten polega na obawie, że Indie lub inny hegemon będzie w stanie zablokować zachodnie podejścia do Cieśniny Malakka. To z kolei sparaliżuje ruch chińskich statków handlowych, a także żeglugi morskiej.

Po drugie, jeśli Colombo Port City stanie się udanym projektem i nowym Dubajem czy Singapurem, to Chiny odniosą kolejny sukces w swojej Inicjatywie Pasa i Szlaku. Przypomnijmy, inicjatywa ta polega na wspieraniu różnorodnych projektów infrastrukturalnych, które mają poprawić łączność (tzw. connectivity) w różnych regionach świata, a przede wszystkim w całej Eurazji. Jeśli chodzi o korzyści, jakie uzyskają Chiny z każdej udanej inwestycji w ramach tej inicjatywy, to na pewno mogą one w przyszłości posłużyć wzmocnieniu interesów gospodarczych i bezpieczeństwa tego państwa.

Miesiąc miodowy potrwa dłużej

Z perspektywy Sri Lanki inwestycje chińskie odbiją się zaś na poprawie sytuacji ekonomicznej w kraju. Gdyby nie Chińska Republika Ludowa i jej pomoc finansowa, Sri Lance nadal groziłaby niewypłacalność. Warto też podkreślić, że chociaż projekt Colombo Port City spotkał się z krytyką warunków umowy, okazało się, że realizacja projektu idzie szybkimi krokami i jak na razie nie widać, żeby cokolwiek miałoby temu przeszkodzić. Wstępna faza rekultywacji terenu została zakończona już na dwa miesiące przed terminem w 2019 r. Końca dobiegło już też tworzenie sztucznej plaży, która ma wkrótce zostać otwarta dla społeczeństwa.

A więc współpraca Sri Lanki i Chin układa się znakomicie. Oba państwa czerpią z niej korzyści i starają się zadbać o to, żeby te relacje pomiędzy nimi dalej rozwijały się w dobrym kierunku. Inwestycji chińskie w kraju z pewnością mogą pomóc rządowi wyspiarskiego kraju podnieść go z kolan i odżywić gospodarkę państwową, jeśli nie okażą się one rzeczywiście być pułapką finansową, jak to sugerują krytycy projektów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here