Chiny zaczynają walkę z pracoholizmem

339

Kultura pracy 996, czyli od 9 rano do 9 wieczorem 6 dni w tygodniu, dobiega w Chinach końca. Młodzi pracownicy nie chcą już poświęcać życia prywatnego i liczyć nadgodzin w pracy dla kariery zawodowej. Firmy z Państwa Środka dostrzegają zmianę i będą próbowały odpowiedzieć na zmianę oczekiwań pracowników. Komunistyczna Partia Chin wywiera na nich presję.

Koniec z pracą po godzinach w chińskich biurach

Jack Ma stwierdził, że system 996 ten jest błogosławieństwem dla osób, które mogą z niego korzystać. Jego zdaniem chińska gospodarka straciłaby siły witalne i rozpęd gospodarczy, jeśli zrezygnowałaby ze ścieżki pracowitości. Inny prezes chińskiego technologicznego gigant w branży e-commerce zgodził się z tymi słowami, zwracając uwagę na rosnącą liczbę „próżniaków” w Państwie Środka, którzy pojawili się wraz z szybkim wzrostem poziomu życia.

We wspólnym oświadczeniu chińskiego sądu najwyższego i ministerstwa pracy instytucje powołały się na dziesięć decyzji sądów, które dotyczyły zmuszania pracowników do pracy po godzinach. Sprawy zostały przegrane przez pracodawców. Kodeks pracy w Chinach reguluje dzień pracy do 8 godzin, przy czym tygodniowo może to być maksymalnie 44 godziny. Wszelkie nadliczbowe godziny spędzone w pracy muszą być opłacone.

Zaczynają to dostrzegać chińscy pracodawcy. Mają świadomość, że rozkwit np. branży technologicznej kilkanaście lat temu szybko wynagradzał dodatkowe godziny spędzone w pracy. Teraz sektor się „normalizuje” – zyski są mniejsze, płace rosną wolniej, dlatego wiele firm nie oczekuje już bezwarunkowego poświęcania się po godzinach w pracy. Wytwórca smartfonów Vivo dał już pracownikom możliwość wyboru pięcio- lub sześciodniowego tygodnia pracy. Zaś miasto Shenzhen, znane z pracoholików, będzie pierwszym w Chinach, które wymusi na pracodawcach płatny urlop dla pracowników.

Wyścig szczurów zaczyna się w przedbiegach

Komunistyczna Partia Chin chce spokoju społecznego, ale młodzi ludzie inaczej podchodzą do życia niż ich rodzice. Wolą być bardziej elastyczni, mieć więcej czasu dla siebie i wydawać pieniądze na przyjemności, a nie poświęcać się całkowicie dla pracy. Ta zmiana odróżnia ich od poprzedniego pokolenia, dla którego ciężka praca i poprawa standardu życia była w centrum uwagi.

Trzeba jednak przyznać, że dzisiejsi 40- i 50-latkowie w Chinach mieli ku temu często lepsze warunki. Rynek nie był jeszcze tak rozwinięty, a otwieranie własnego biznesu miało znacznie większe szanse na przyniesienie dochodu niż dzisiaj. Wiele sektorów usług jest bardziej nasyconych, a rynek stał się konkurencyjny. Trudniej o szybki, finansowy zwrot włożonego wysiłku. Stąd wzrost frustracji młodych i chęć ucieczki od wyścigu szczurów.

Ten zaczyna się w Chinach wyjątkowo wcześnie. Zanim młodzież trafia na rynek pracy, musi walczyć o jak najlepsze oceny w szkołach, później o wyniki egzaminów na studia, a następnie bić się o stypendia i stopnie na uniwersytetach. Te mogą pozwolić na dobry start w pracy. Dopiero po kilku latach od rozpoczęcia kariery Chińczycy mogą złapać oddech, kiedy ich życiorysy zawodowe są już stabilne i okrzepłe. Sytuacja na prowincji wygląda nie lepiej. Jeśli jedynakom – skutek polityki jednego dziecka – nie uda się dostać na wymarzone studia, żeby wydostać rodzinę z nizin społecznych, muszą pozostać na wsi. Tutaj droga do sukcesu również jest trudna. Ponad 600 milionów Chińczyków żyje za mniej niż 1000 juanów, czyli niecałe 600 zł miesięcznie.

Europa próżnuje, świat pędzi do przodu

W erze mediów społecznościowych nie statystyki przemawiają do świadomości, a obrazki. Chiński internet obiegło niedawno zdjęcie młodej kobiety, siedzącej samotnie o 3 w nocy w biurze przy słabym świetle lampki i ekranie komputera. Zdjęcie udostępniono na komunikatorze WeChat i spowodowałby lawinę komentarzy.

Gorzka refleksja nad pracoholizmem w Chinach ma odzwierciedlenie w twardych danych. Przeciętnie Chińczycy pracują po 2000-2200 godzin w roku, podczas gdy Amerykanie niecałe 1800 godzin. Polacy wyprzedzają Amerykanów o kilka godzin. Znane z podobnych problemów społeczeństwo japońskie pracuje jeszcze mniej, tylko nieco ponad 1700 godzin rocznie. Europa Zachodnia w tym względzie ustępuje reszcie świata. Niemcy czy Holendrzy spędzają w pracy tylko około 1400 godzin w ciągu roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here