Nie ma żadnych szans na długotrwałe porozumienie palestyńsko-izraelskie. Przyjmijmy to do wiadomości

330

Nie ma dzisiaj szans na zakończenie konfliktu i porozumienie izraelsko-palestyńskie, które zadowoliłoby obie strony. Palestyna chciałaby powrotu do porozumień z Oslo, ale Izrael jest zbyt silny, żeby się na to zgodzić. Palestyńczycy chcieliby rozwiązania dwupaństwowego, ale mimo pozytywnych dla nich zmian na arenie międzynarodowej i pozytywnej percepcji przez coraz większą część amerykańskiej opinii publicznej, starsze pokolenie nie doczeka w swoim życiu ich owoców. O zmianie postrzegania konfliktu w Izraelu i długofalowych scenariuszach rozwoju sytuacji w rozmowie ze Stosunkowo Bliskim Wschodem rozmawiał dr hab. Łukasz Fyderek.

Kultura ofiary korzystna dla Palestyny

Wstęp rozmowy dotyczył roli ofiary konfliktu. Ekspert Pulsu Azji uznał, że sformułowanie, kto jest ofiarą, a kto stroną czyniącą przemoc, jest mocno osadzone w dyskursie zasadniczo liberalnym. Odrzucenie przemocy jest jedną z podstaw liberalizmu zarówno w stosunkach międzynarodowych, jak i wewnętrznych. Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, kto jest ofiarą, Łatwiej na nieco inne, a mianowicie kto jest postrzegany jako ofiara konfliktu. Zwalnia to obserwatora z roli moralnego sędziego.

Wśród opinii publicznej na świecie, a przede wszystkim na Zachodzie, następuje proces przesunięcia postrzegania jako ofiary w stronę Palestyny. Proces zachodzi szczególnie widocznie w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, także ze strony organizacji żydowskich, bliskich kręgom demokratycznym w amerykańskiej polityce.

Wynika to z potężnej asymetrii sił oraz pewnej zmiany kulturowej, tj. rozwoju kultury ofiary (ang. culture of victimhood). W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ze społeczeństw, które czciły i chwaliły heroiczne zachowania, staliśmy się społeczeństwami, które celebrują bycie ofiarą. Dawniej było to czymś wstydliwym, a dzisiaj już nie. Mowa tutaj o ruchach Black Lives Matter czy MeToo, które dowartościowują ofiary. W tym dyskursie Palestyńczycy jawią się coraz bardziej jednoznacznie jako ofiary. Zdaniem Fyderka jest to proces, który będzie miał swoje konsekwencje polityczne, także dla równowagi sił w tym konflikcie.

Izraela polityka kija i marchewki

Prowadzący program zapytali, w jakim zakresie polityka wewnętrzna wpływa na ich relacje. Ekspert stwierdził, że po stronie palestyńskiej może dojść do dużej niespodzianki w wyborach. Odbędą się 11 grudnia i nakreślą nową równowagę sił w polityce palestyńskiej. Niepewność dotyczy tego, jak wysoko wygra Hamas. Innym ważnym czynnikiem w polityce wewnętrznej będzie sukcesja po Mahmudzie Abbasie.

Jednak dominujące dla dynamiki tego konfliktu są procesy polityczne, które będą zachodziły w Izraelu. Obraz jest niejasny, ponieważ istnieje szeroki rząd koalicyjny, w którym bierze udział bardzo wiele zróżnicowanych sił politycznych. W odniesieniu do Gazy polityka rządu Bennetta jest podobna do polityki rządu Netanjahu. Stosuje się metodę kija i marchewki, gdzie otwieranie przejścia granicznego jest jedną z walut. Marchewką jest nagradzanie okresów spokoju możliwością handlu z Izraelem (napływ materiałów budowlanych i surowców) czy otwieranie możliwości połowów dla rybaków ze Strefy Gazy.

Istotnym punktem w tych relacjach jest też problem palestyńskich więźniów w izraelskich więzieniach, co jest, jak się wydaje, przedmiotem negocjacji prowadzonych za pośrednictwem Egipcjan. Dla Hamasu ważne jest pokazanie Palestyńczykom, że będą w stanie wynegocjować powrót więźniów. Przed wyborami Izrael nie zrobi Hamasowi tego prezentu. Natomiast te rozmowy trwają, a ich efekt może wzmocnić Hamas i otworzyć drogę do jakiejś formy porozumienia.

Hamasowi uciekł ostatni pociąg

Z perspektywy Izraela działania są nastawione na osiąganie krótkotrwałej stabilizacji, a Tel Awiw ma to przekonanie, obecne również w nowym rządzie, że ewentualne zaognianie konfliktu będzie oznaczało taktykę strzyżenia trawnika i eliminowanie lotnictwem zdolności militarnych Strefy Gazy przy jednoczesnej ścisłej obronie własnego terytorium.

Sytuacja, która w jakimś stopniu mogłaby zmienić oblicze tego konfliktu, to taka, w której nowy rząd Hamasu byłby w stanie stworzyć zagrożenie militarne z Zachodniego Brzegu dla terytorium Izraela. Oznaczałoby to zamontowanie instalacji Kassamów lub innych rakiet do ostrzeliwania terytorium Izraela. Zdaniem dra Fyderka to się nie wydarzy. Ten pociąg już odjechał Hamasowi, jeżeli kiedykolwiek w ogóle istniał, jak być może w 2006 r.

Teraz Izrael w takim stopniu pociął terytorium zamieszkiwane przez Palestyńczyków, a jego wojska mają nad nim tak ścisłą kontrolę, że nie ma już szans na ten jedyny hipotetyczny scenariusz, jaki mógłby doprowadzić do zmiany układu sił, czyli militaryzację części Zachodniego Brzegu pod rządami Hamasu. Według eksperta przywódcom Palestyny pozostaje jedynie retoryka odmowy. Nie zmieni to wiele w relacjach Izraela z Hamasem. Izrael ma bardzo wiele narzędzi oddziaływania na Zachodni Brzeg i na Gazę. Tymczasem Hamas nie ma żadnej alternatywy niż dostosować się do żądań stawianych przez Izrael.

Jak jest zatem przyszłość relacji izraelsko-palestyńskich? O tym dr Fyderek mówił w drugiej części wywiadu dla Stosunkowo Bliskiego Wschodu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here