Wspólne modlitwy z buddyjskimi mnichami na zoomie. Japońska religijność w czasach kryzysu

768

6 grudnia w mieście Hofu w prefekturze Yamaguchi miał miejsce rytuał, którego historia sięga ośmiuset lat wstecz. Wyglądał następująco: siedzący w kole uczestnicy obrzędów i mnisi parami wybuchali śmiechem. Za pierwszym razem dziękowali w ten sposób za dobre zbiory. Za drugim– prosili o pomoc na kolejny rok. Kolejnym– „śmiali się, by zapomnieć trudności tego roku”. W tym roku robili to w maskach.

Japonia do grudnia 2021 roku zarejestrowała ponad 1.7 mln chorych na COVID-19. Wciąż zmaga się ze skutkami zmniejszonej liczby turystów, problemami gospodarczymi i obciążeniami służby zdrowia. Zmiany dotknęły każdej sfery życia, w tym sakralnej. W 2020 roku władze Kyoto nie pozwoliły na organizację Daimonji, ogromnego festiwalu obchodzonego na pamiątkę pozbycia się plagi wiele wieków wcześniej. Zamiast tego w 2021 roku po raz pierwszy od ponad 550 lat przeprowadzono w Kyoto specjalny rytuał dla boga epidemii, Kitano Goryoe.

13 grudnia świątynia Kyomizudera ogłosiła znak kanji opisujący rok 2021 – kin (金), oznaczający złoto lub metal, prawdopodobnie w nawiązaniu do złotych medali olimpijskich. W ubiegłym roku respondenci zagłosowali na znak mitsu (zatłoczenie), wynikający z nakazów utrzymywania dystansu społecznego. Kin wiąże się także z pieniędzmi. Część japońskich gazet, w tym Asahi Shimbun, skojarzyła tegoroczny wybór z kryzysem gospodarczym i zapomogami rządowymi dla najbardziej obciążonych branż. Kin to także szczególnie ważny znak tego roku dla wszystkich japońskich świątyń, które walczą z poważnymi problemami finansowymi.

Duży i mały obrazek

W Japonii znajduje się więcej świątyń niż sklepów całodobowych. Większość z nich jest zarządzana przez starsze osoby, które są szczególnie podatne na gwałtowny przebieg zakażeń. Tradycyjnie utrzymują się z jałmużny wierzących. Jednak ci wraz z zwiększeniem się liczby zakażeń przestali pojawiać się na modlitwach. Ponad 80 tys. japońskich świątyń shintoistycznych utrzymuje się głównie z datków pielgrzymów i turystów.

Do najbardziej oczywistych wyzwań pandemii COVID-19 należy organizacja rytuałów pogrzebowych. Tradycyjnie w Japonii odbywają się one w obrządku buddyjskim i wiążą z okresem czuwania nad ciałem oraz procesem przygotowania go do kremacji w obecności żałobników. Wiele buddyjskich świątyń w Japonii utrzymuje się głównie z kosztów takich pogrzebów, które mogą trwać 2-3 dni i kosztować do 2 mln jenów.  

Wraz z wprowadzaniem kolejnych obostrzeń część pogrzebów, w tym tych dla prawie 20 tys. zmarłych na COVID-19, zostało skróconych do jednego dnia. Wiele świątyń zaczęło odmawiać ich organizacji. Zgodnie z raportem domu pogrzebowego Kamakura Shinsho z 2017 roku średni wiek uczestników pogrzebów buddyjskich wynosi 64 lata.

Świątynia Tsukiji Hongwanji w Tokio zdecydowała się na organizację żałobnych spotkań w formie online. Dodała je do swojej oferty buddyjskiego swatania, lekcji jogi i kawiarni. Jeden z mnichów w świątyni skomentował pragmatycznie:

„Tak jak Amazon.com odpowiada na potrzeby klientów online, świątynie też mogą robić to samo”

Mogą nie mieć innego wyjścia. Zgodnie z danymi mnicha Hidenori Ukai ze świątyni Shogakuji w Kyoto w 2020 roku japońskie świątynie zarejestrowały spadki przychodów o prawie 200 miliardów jenów względem 2015 roku. Oszacowuje się, że ponad 1/3 obecnie istniejących świątyń zniknie do 2040 roku, nie tylko z powodu starzejącej się populacji, ale także w związku z coraz mniejszą liczbą osób zainteresowanych drogą zakonną.

Stare i nowe rozwiązania i problemy

Coraz więcej kreatywnych mnichów dostarcza nowych rozwiązań dla japońskich wiernych. W świątyni Ganshuji w prefekturze Kanagawa od stycznia 2020 roku można brać udział w medytacjach online. Świątynia z Kyoto, Ryosokuin, wypuściła aplikację medytacyjną, którą ściągnęło ponad 15 tys. użytkowników.  Znany mnich zen Soo Iwayama zasłynął zajęciami na Zoomie dla pracowników biur i dużych firm, które wycenia na tysiąc jenów (30 zł) za pół godziny wspólnej medytacji. Świątynia Zenryoji prowadzi kanał na Youtubie, na którym oferuje codzienne kazania.

W tym roku znowu jest głośno o Yasukuni, kontrowersyjnej tokijskiej świątyni uświęcającej m.in. skazanych wojennych zbrodniarzy, której nie odwiedził w tym roku nowy premier Fumio Kishida. Świątynia prowadzi sklep online, za pośrednictwem którego wierni mogą wykupić bony modlitewne, amulety, maski ochronne i słodycze. Jako jeden z niewielu podmiotów prowadzi sprzedaż na cały świat. Podobne rozwiązania, ale na mniejszą skalę i ze znacznie mniejszym asortymentem, wprowadziła także świątynia Todaiji, znana z posągu 15-metrowego Wielkiego Buddy, której prawie 1200-letnia historia powstania wiąże się z epidemią ospy w VIII wieku.

Nie wszystkie rozwiązania mnichów wymagają jednak technologii i Internetu. W listopadzie 2020 roku Świątynia Nihon Daiichi Kumano w prefekturze Okayama rozszerzyła swoją ofertę tradycyjnych amuletów do ponad 50 rodzajów tak, by chronić każdą część ciała. Z inicjatywą wyszedł stojący na czele zgromadzenia Mitsuyuki Sato, który cierpi na choroby serca i wątroby. Przed pandemią największym zainteresowaniem wiernych cieszył się amulet dla cierpiących na demencję. Obecnie świątynia słynie także z dedykowanych amuletów mających na celu “odpychanie” wirusa od noszącego. Mnisi mają nadzieję dalej rozszerzać ofertę, żeby dojść do liczby 108, która tradycyjnie wiąże się z buddyjską teorią o cierpieniu.

W 2021 roku świątynia Kashima w prefekturze Ibaraki przywróciła tradycję, której historia sięga kilkuset lat wstecz, by pozwolić wiernym na zdalną modlitwę. Po raz pierwszy od prawie stu lat wybrano reprezentanta wiernych (oshi), który w raz w miesiącu prezentował prośby mnichom. Tegoroczny reprezentant wiernych, Tadashi Matsunobu, jest dyrektorem lokalnej organizacji turystycznej. Część jego przodków pełniła tą samą funkcję ponad 90 lat temu.  

Nowy rok ery Reiwa

Japonia zaczyna przygotowywać się do obchodów Nowego Roku, jednego z najważniejszych i największych świąt religijnych w kraju. Urząd Domu Cesarskiego zdecydował się na odwołanie wizyt do Pałacu, którego ogrody tradycyjnie są otwarte w okresie noworocznym. 2 grudnia ogłoszono, że drugi rok z rzędu cesarz Naruhito nie pojawi się publicznie. Zamiast tego złoży Japończykom życzenia noworoczne online.

W 2021 roku japońskie świątynie poprosiły wiernych o ostrożność przy hatsumode, tradycyjnch noworocznych wizytach, podczas których kupuje się wróżby na kolejne miesiące. Zazwyczaj prawie 2 miliony Japończyków odwiedza świątynie w czasie pierwszych trzech dni stycznia. W 2021 roku zaraportowano „dramatyczny spadek” liczby odwiedzających. Świątynie w Fukuoce, Osace i Tokio doniosły o ok. 60-75% mniej pielgrzymów w porównaniu z początkiem 2020 roku. Ise Jingu, jeden z najważniejszych punktów kultu w kraju, odwiedziło 170 tys. osób, aż o 70% mniej niż rok wcześniej.

Nowy Rok to także jeden z najważniejszych finansowych zastrzyków dla japońskich świątyń. W tym roku świątynia Sumiyoshi Taisha w Osace zaprosiła wiernych na hatsumode miesiąc przed Nowym Rokiem, tak, by uniknąć tłumów. Noworoczna oferta, w której w tym roku znajdują się figurki tygrysów, zwierzęta zodiaku 2022 roku, ma być dostępna do marca. Stojący na czele świątyni Oka Yasushi poprosił odwiedzających o zachowanie zasad bezpieczeństwa o rozważenie odwiedzin w innym terminie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here