Karuzela tureckiej liry. Ceny pomidorów w górę o 70%, a bank centralny obniża stopy procentowe

616

Wahania kursu tureckiej liry w ostatnich tygodniach mogły przyprawić o zawrót głowy. Po kilku obniżkach stóp procentowych przez turecki Bank Centralny kurs waluty pod koniec grudnia zanurkował do rekordowo niskich poziomów, tracąc nawet ponad 50% od początku roku w stosunku do dolara. Spadki zahamowała dopiero zapowiedź wprowadzenia programu mającego chronić indywidualne depozyty.

Kurs tureckiej liry do dolara amerykańskiego wynosił 20 grudnia nawet 18,36. To aż 10 razy mniej niż 8 lat temu. Jednak tego samego dnia lira zyskiwała nawet 30%, stabilizując się w okolicy 13 lir wartych jednego dolara. Zmianę w nastrojach inwestorów spowodowała zapowiedź prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdogana, o wprowadzeniu dosyć unikalnego rozwiązania mającego chronić depozyty denominowane w tureckich lirach.

Wartość indywidualnych depozytów ma być zabezpieczona w ten sposób, że jeśli kurs liry będzie tracił na wartości w większym stopniu, niż zyskują oszczędności zgromadzone na koncie, to ta różnica będzie wypłacana przez rząd na konto oszczędzających. Taka operacja będzie miała miejsce przynajmniej co kwartał, zależnie od czasu, na jaki składane są depozyty.

Płaca minimalna w górę o połowę. Ceny jedzenia jeszcze wyżej

Więcej szczegółów nie jest na dzisiaj znanych. Wspomniany niespodziewany i szybki ruch miał uspokoić tureckich obywateli i inwestorów. Ci w popłochu pozbywali się oszczędności w lirach i lokowali je w bardziej stabilnych walutach (głównie dolar) lub złocie. Robili tak dlatego, że lira gwałtownie traciła na wartości z powodu ogromnej, 20%-owej inflacji. Nieoficjalnie tureccy konsumenci mają wrażenie znacznie wyższej stopy inflacji. Ceny jedzenia rosły od początku roku w niektórych przypadkach o 40-70%. Jeszcze w piątek przyjęto przepisy o wzroście płacy minimalnej aż o 50%. W momencie ogłaszania jej wysokości wynosiła ona w dolarach i tak mniej niż na początku roku.

Turecki Bank Centralny nie tylko nie przeciwdziałał postępującej inflacji, ale wręcz ją napędzał. Stopy procentowo obniżono w krótkim czasie, od września do grudnia, aż o 5 punktów procentowych, z 19% do 14%. Bank Centralny, który w teorii powinien prowadzić niezależną politykę pieniężną, działa jednak pod presją prezydenta Erdogana. Ten jest zaciekłym wrogiem wysokim stóp procentowych. Jego zdaniem prowadzą one nie tylko do pauperyzacji społeczeństwa, które przez wysokie stopy procentowe płaci wysokie raty kredytów mieszkaniowych czy na działalność gospodarczą, ale i do… inflacji. Zdaniem prezydenta Turcji wyższe raty kredytowe oznaczają wyższe koszty, które przedsiębiorcy przerzucają na konsumentów. Ten pogląd podziela prezes Banku Centralnego Turcji, Şahap Kavcıoğlu. Trudno się dziwić, że to on stoi na czele tej instytucji. Stanowisko to jest jednym z najgorętszych krzeseł w tureckiej polityce. W ostatnich 2 latach aż trzech prezesów BC zostało zdymisjonowanych.

Eksport na fali wznoszącej

Erdogan argumentuje też, że niższe stopy procentowe prowadzą do wzrostu zatrudnienia, zwiększają produkcję i rozwój oraz wspierają eksport. To ostatnie akurat jest prawdą. Dzięki słabej walucie ceny towarów tureckich producentów wyrażone w zagranicznych walutach, np. USD, są niższe i bardziej atrakcyjne dla importerów. Turecki eksport rośnie jak na drożdżach, w październiku przekroczył wartość 20 mld dolarów. Wzrost gospodarki także jest wysoki.

Niestety koszt dynamicznego wzrostu ponoszą tureccy konsumenci. Stać ich z miesiąca na miesiąc na coraz mniej, a wartość ich oszczędności topnieje. Dzieje się tak dlatego, że Turcja nadal jest krajem uzależnionym od importu z corocznym deficytem na rachunku obrotów bieżących, finansującym wzrost z kredytu. W tym kontekście spadek wartości waluty jest mocno odczuwalny dla tureckich konsumentów.

Inwestorzy odwracają wzrok

Czy to koniec obniżek stóp procentowych? Nic na to nie wskazuje. Spontaniczna reakcja rządu w celu ochłodzenia nastrojów przyniosła krótkotrwały skutek i kurs lity się ustabilizował. Jednak kraj musi dokonać reform, żeby przywrócić mocno nadszarpnięte zaufanie inwestorów. Erdogan zapowiedział już, że nie odejdzie od polityki niskich stóp procentowych, a ich podnoszenie nazwał „matką wszelkiego zła”. Odrzucił też apele organizacji Tusiad, zrzeszającej tureckich przedsiębiorców, o powrót do generalnie akceptowanych reguł ekonomii, powtórzył, że luzowanie polityki pieniężnej będzie kontynuowane i powołał się na islam, który wymaga od niego takiego postawy (czyli stawianiu się lichwie).

Bez zdławienia inflacji klasycznymi metodami, jak podwyższenie stóp procentowych, przywrócenia niezależności banku centralnego i większej przewidywalności polityki monetarnej Turcja może mieć problem z przyciąganiem zagranicznych inwestycji i utrzymaniem stabilności waluty, a także, przede wszystkim, zapewnienia dobrobytu i zamożności własnemu społeczeństwu, które w największym stopniu odczuwa wzrosty cen.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here