Demonstracje w Iranie i cyfrowe kartki na żywność

556

Przez Iran przetaczają się demonstracje z powodu złej sytuacji ekonomicznej. Protestują m.in. nauczyciele i urzędnicy. Władze liczą na otwarcie gospodarki i handel ze światem. Jednak obawiają się, że beneficjentami będą osoby niezwiązane z reżimem. Dr hab. Łukasz Fyderek odpowiadał na pytania Dariusza Rosiaka w „Raporcie o stanie świata”.

Dlaczego Irańczycy protestują?

Rosiak przypomniał, że 1 maja odbyły się duże demonstracje w Iranie. Przeciwko dramatycznej sytuacji gospodarczej protestowali m.in. nauczyciele i urzędnicy. Kilkadziesiąt osób zostało aresztowanych. Zdaniem dr Fyderka w protestach głównie chodzi o sferę materialną związaną z reformą gospodarczą. Prowadzi ona do wycofania subwencji na produkty żywnościowe, przede wszystkim z mąki. To powoduje drastyczny wzrost cen żywności. Prezydent Raisi zapowiedział w odpowiedzi, że Irańczycy będą otrzymywać przez najbliższe dwa miesiące między 300 a 400 zł. Po tym czasie dostaną karty na żywność – w cyfrowej wersji. Ta żywność będzie dostępna w regulowanych cenach. To bardzo niepokoi Irańczyków. Martwi ich tez po prostu to, co widzą na półkach w sklepach.

„Protesty wybuchają głównie w zachodniej części Iranu, przede wszystkim w prowincji Chuzestan. Wymiar gospodarczy jest wiodący, ale łączą się z tym też inne wątki. Nauczyciele protestowali w obronie związkowych działaczy nauczycielskich. Potencjał tych protestów jest naprawdę spory. Sytuacja gospodarcza Iranu wygląda źle, szczególnie w zakresie żywności” – stwierdził dr Fyderek.

Co dalej z sankcjami?

Prowadzący program zapytał o gotowość Zachodu do powrotu Iranu do międzynarodowej wymiany handlowej przez zniesienie sankcji oraz powrót do negocjacji dotyczących irańskiego programu atomowego. Wspomniał w tym kontekście wizytę szefa polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Zbigniewa Raua w Teheranie.

Według eksperta rozmowy skończyły się na poziomie technicznym w marcu br., a teraz toczy się wymiana korespondencja. Przyznali to sami Irańczycy, co jest dość nietypowe. Dotychczas informowali, że komunikują się z Amerykanami przez pośredników. USA to wciąż „wielki szatan” w narracji irańskiego reżimu. Korespondencja ta ma wypracować jakieś kompromisowe rozwiązanie dotyczące szczegółów. My znamy tylko przecieki. Z nich wynika, że sprawy dotyczą tego, jakie ugrupowania irańskie i jakie osoby z aparatu władzy będą nadal sankcjonowane przez Stany Zjednoczone. Tych amerykańskich list jest kilka i mają różne konsekwencje w świetle amerykańskiego prawa. Jedną ma Departament Obrony, inną Departament Skarbu. Wchodzenie w interakcje z osobami będącymi na tych listach jest obarczone ryzykiem dla podmiotów spoza Iranu.

„Trudno określić, czy rozmowy dotyczą Strażników Rewolucji Islamskiej, bo mowa tu o ogromnej hybrydowej organizacji, która przenika niemal każdy aspekt życia w Iranie, w tym także w dużym stopniu życie gospodarcze. Różne organizacje i fundacje zawiadywane przez strażników i byłych dowódców są wszechobecne w irańskiej gospodarce, sferze medialnej i finansowej. Upraszczając, można powiedzieć, że irański reżim zasadniczo bardzo chciałby otworzyć gospodarkę. Jednak zorientował się w pewnym momencie trwania negocjacji, że kiedy ją otworzy, może się okazać, że głównymi beneficjentami otwarcia nie będą osoby, które aktualnie są blisko władzy. Byliby to ludzie niezwiązani z aparatem bezpieczeństwa. To może zmienić równowagę polityczną w Iranie na niekorzyść jastrzębiego skrzydła w Iranie, związanego z prezydentem Raisim” – kontynuował Fyderek.

Syryjskie dylematy

„Z polskiej strony intencja jest jasna – chodzi o zaprezentowanie polskiego poglądu na wojną na Ukrainie. Polsce zależy, żeby Iran nie powielał rosyjskiej narracji, która aktualnie jest z nią zbieżna. Drugi wątek to oczywiście sprawa bardzo ważna z gospodarczego punktu widzenia, czyli przygotowanie bazy traktatowej do tego, że jeżeli dojdzie do podpisania nowej umowy nuklearnej z Iranem, to polskie firmy mogłyby przystąpić do realizowania kontraktów w Iranie”.

„W czasie, kiedy w Iranie przebywał Zbigniew Rau, doszło też do niezapowiedzianej wizyty prezydenta Syrii, Baszara Al-Asada w Iranie. Został przyjęty w charakterystyczny sposób. Najwyższy duchowy przywódca Iranu, Ali Chamenei, powiedział, że Syria co prawda już nie jest tą Syrią, która była przed wojną (mając na myśli zniszczenie kraju), ale zyskała duży respekt i szacunek jako mocarstwo moralne walczące z imperializmem. Z jednej strony była to taka irańska grzeczność. Z drugiej strony sposób, w jaki został przyjęty Al-Asad – nie pokazano flagi syryjskiej na spotkaniu przywódców krajów – obrazuje, że była to wizyta petenta”.

„Sam Al-Asad był gotów jeszcze 3-4 miesiące temu zmniejszać wpływy irańskie w Syrii, opierając się w coraz większym stopniu na Rosjanach i otwarciu na kraje arabskie (ZEA, Katar). Teraz, czuje, że wsparcie rosyjskie będzie zanikało. Dlatego udaje się na wizytę „po prośbie” do Teheranu, licząc na wypełnienie przez Iran próżni bezpieczeństwa w Syrii po Rosji. Ponadto reżim syryjski potrzebuje dotacji, subwencjonowania, żeby się utrzymać. Jest objęty międzynarodowymi sankcjami. Dotychczas pieniądze płynęły z dwóch źródeł – z  Moskwy i Teheranu. Wkrótce finansowe źródło rosyjskie wyschnie” – zakończył ekspert.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here