Konserwatywny duchowny nowym prezydentem Iranu

603

Konserwatyści wygrywają wybory prezydenckie w Iranie. Może to utrudnić trwające negocjacje dotyczące powrotu do porozumienia nuklearnego z 2015 r. Wyjątkowo niska frekwencja wyborcza daje wyraźnie sygnały, że władza traci legitymizację w oczach społeczeństwa.

19 czerwca poznaliśmy wyniki wyborów prezydenckich w Islamskiej Republice Iranu. Zdecydowanym zwycięzcą okazał się  60-letni radykalny duchowny Ebrahim Raisi. Wygrał, otrzymując około 62% głosów z frekwencją wyborczą 48%,najniższą od kilkudziesięciu lat. Nie mając za sobą doświadczenia w polityce, zyskał reputację dzięki swojej długotrwałej karierze w sądownictwie.

Nadzwyczaj niska frekwencja

W wyborach nowego prezydenta wzięła udział jedynie połowa 59-milionowego elektoratu. Jest to najniższa frekwencja wyborcza od czasu Rewolucji Islamskiej w 1979 roku. W najnowszym Raporcie o stanie świata na temat wydarzenia wypowiada się ekspert Pulsu Azji, Łukasz Fyderek. Zastanawiając się nad wyjątkowo niską  aktywnością obywateli w tych wyborach, politolog wspomina, że „musimy mieć świadomość, iż robienie sondaży w Iranie jest bardzo trudne i nie są one szczególnie precyzyjne historycznie. Natomiast rzeczywiście jest jeden dość solidny sondaż, który pokazuje 42%, inne raczej 50%. W ostatnich wyborach prezydenckich z kolei mieliśmy frekwencję, która oscylowała wokół 80%, stąd te 40% albo 50% będzie bardzo ważnym sygnałem mówiącym o kondycji systemu władzy Republiki Islamskiej.”

Wybory zarezerwowane tylko dla konserwatywnych kandydatów?

Przypomnijmy, że do wyborów prezydenckich na początku 2021 r. zarejestrowało się około 600 kandydatów. Jednak po jakimś czasie Rada Strażników Iranu zdyskwalifikowała wszystkich poza siedmioma głównymi kandydatami na prezydenta. Taka ekstremalna weryfikacja nie jest niczym niezwykłym w Republice Islamskiej. Tylko ośmiu i sześciu kandydatów zostało dopuszczonych do startu odpowiednio w 2013 i 2017 roku. Decyzję tę w swoim przemówieniu do ustawodawców 27 maja poparł Najwyższy Przywódca Iranu Ajatollah Ali Chamenei.

„Ważne jest to, że do wyborów nie dopuszczono właściwie żadnych kandydatów spoza rdzenia, który często nazywamy w Iranie konserwatywnym, twardogłowym, rdzenia twardego poparcia reżimu i ich głównego kandydata Ebrahima Raisiego. Kandydatów spoza rdzenia identyfikowano jako reformistów. Dopuszczono dwóch kandydatów  technokratycznych, z których jeden, Mohsen Mehralizadeh, się wycofał. Drugi, Abdolnaser Hemmati, stał się w pewnym sensie nadzieją tej reformistycznie zorientowanej części społeczeństwa. Ludzie wierzyli, że będzie w stanie się przeciwstawić konserwatywnym kręgom. Natomiast nie miał szans w tak krótkim czasie trwania kampanii wyborczej zbudowania sobie bazy poparcia. Nie był na tyle wcześniej rozpoznawalny. Według sondaży Hemmati nie osiągnie więcej niż kilka procent poparcia.  W jakiś sposób jedynie uwiarygodni to, że te wybory rzeczywiście były konkurencyjne.” – mówił ekspert Pulsu Azji w programie kilka godzin przed ogłoszeniem w Iranie wyników  wyborów.

Jaka przyszłość czeka Iran? Co z porozumieniem nuklearnym?

Nowy prezydent obiecał poprawić gospodarkę Iranu, cierpiącą z powodu sankcji USA i pandemii koronawirusa, która pogłębiła problemy infrastrukturalne. Planuje też także aktywne zwalczanie korupcji w kraju. Odpowiadając na pytanie, czy nowy prezydent będzie miał wpływ na negocjacje z Amerykanami i czy polityka zagraniczna Iranu w jakiś sposób się zmieni ze względu na zmianę na stanowisku prezydenta, Łukasz Fyderek stwierdza, że:

„Raisi jest człowiekiem niezainteresowanym polityką zagraniczną. Jest jednym z tych polityków, który jest zwierzęciem politycznym, ale tylko w ujęciu polityki wewnętrznej. Nie ma wyczucia polityki zagranicznej, nie rozumie jej, nie angażuje się w nią. I jeśli chodzi o JSPOA, czyli porozumienie nuklearne pomiędzy Stanami  Zjednoczonymi a Iranem, to raczej będzie postrzegał ten problem przez pryzmat polityki wewnętrznej. Z jednej strony wydaje się, że nie chce być twarzą tego porozumienia, bo będzie go to obciążało w oczach swoich konserwatywnych wyborców. Z drugiej strony natomiast będzie musiał brać pod uwagę też głosy tej części społeczeństwa, która cierpi z powodów sankcji.”

Wybór Raisi’ego oznacza konsolidację władzy w Iranie przez obóz konserwatywny i twardogłowy. Obóz ten już kontroluje parlament i prawdopodobnie poszerzy swoje wpływy również w sądownictwie. Pełnia władzy konserwatystów może utrudnić porozumienie nuklearne z zachodnimi krajami, które jest negocjowane w Wiedniu.

Miliony Irańczyków zrezygnowało z uczestnictwa w piątkowych wyborach. Uznali je za wyraźnie faworyzujące sędziego o ultrakonserwatywnych poglądach i obawiali się ich sfałszowania. Inauguracja Raisiego odbędzie się na początku sierpnia. Stanowisko prezydenta daje pewne prerogatywy. Na przykład podpisywanie traktatów z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi, administrowanie krajowym planowaniem, budżetem i sprawami państwowego zatrudnienia. Jednak warto pamiętać, że to najwyższy duchowny Ayatollah, którym w tej chwili jest Ali Chamenei, pełni rolę najwyższego przywódcy Iranu.

PODZIEL SIĘ
Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku Studia Azjatyckie: moduł Azja-Południowo-Wschodnia. Interesuje się kulturą regionu, problemami społecznymi, politycznymi i gospodarką. Specjalizuje się w tematyce Półwyspu Malajskiego i Indonezji. W latach 2019-2020 przebywała w Indonezji na programie stypendialnym Darmasiswa. Posługuje się biegle językiem indonezyjskim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here