„Walt Kowalski” na wojnie w Korei, czyli jak amerykańscy żołnierze polskiego pochodzenia walczyli z chińskimi komunistami

475

Wojna koreańska była pierwszym otwarcie zbrojnym konfliktem pomiędzy państwami obozu kapitalistycznego a socjalistycznego. Okazuje się, że w zasobie Archiwum IPN znajduje się teczka zawierająca kwestionariusze amerykańskich i angielskich żołnierzy, a prawie wszyscy mają polsko brzmiące nazwiska. Chińscy i koreańscy komuniści przetrzymywali jeńców w obozach rozlokowanych na terytorium Korei Północnej na granicy z Chińską Republiką Ludową.

Co łączy Clinta Eastwooda z wojną w Korei? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: wyreżyserowany przez niego film pt. „Gran Torino”, który przedstawia historię niejakiego Walta Kowalskiego, Amerykanina o polskich korzeniach, weterana wspomnianego konfliktu. Sam główny bohater, mimo że niewiele opowiadał o swojej przeszłości, wspominał o udziale w walkach z komunistami. Z pewnością każdy, kto oglądał tę produkcję, zwrócił uwagę na imię i nazwisko bohatera, w którego wcielił się Clint Eastwood. Wybór tego nazwiska nie jest przypadkowy, ponieważ reżyser czerpał inspirację z mniej znanych kart historii koreańskiego konfliktu.

Wojna koreańska była pierwszym otwarcie zbrojnym konfliktem pomiędzy państwami obozu kapitalistycznego a socjalistycznego. Założyciel Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (Korei Północnej) – Kim Ir Sen, przy pomocy Związku Radzieckiego, chciał zjednoczyć całą Koreę. Jednak jego ambitne plany pokrzyżowały USA, które nie dopuściły do upadku Republiki Korei (Korei Południowej). Amerykańskie zaangażowanie w wojnę spowodowało, że najbliższy sąsiad Korei Północnej – Chińska Republika Ludowa nie pozostała obojętna i włączyła się do wojny. W efekcie konflikt, który według założeń Kim Ir Sena miał trwać kilka dni, trwał aż 3 lata i do dnia dzisiejszego walczące strony nie zawarły traktatu pokojowego (wciąż obowiązuje podpisany rozejm w Panmundżomie z 27 lipca 1953 r.).

Okazuje się, że w zasobie Archiwum IPN znajduje się teczka zawierająca kwestionariusze ewidencyjne amerykańskich i angielskich żołnierzy, przebywających w niewoli w KRL-D w 1952 r. Kwestionariusze wypełnione są w języku chińskim i angielskim, i zawierają dane osobowe jeńców. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden istotny szczegół – prawie wszyscy mają polsko brzmiące nazwiska. 

Polski akcent

Dokumentacja zawiera kilkadziesiąt nazwisk osób o polskich korzeniach, których rodzice, a wcześniej nawet dziadkowie, wyemigrowali z dawnych ziem polskich do USA. Wśród wymienionych jeńców przewijają się takie nazwiska jak: Bednarz, Bolinski, Gawula, Gornowicz, Kowalewski, Lukasik, Maciejewski, Radoszewski, Schalakiewicz i inni. Trzeba tutaj przypomnieć, że Polacy zaczęli emigrować do Stanów Zjednoczonych już w XIX w., po powstaniach narodowych. Kolejne duże fale emigracji powstawały z przyczyn ekonomicznych lub politycznych (zwłaszcza po II wojnie światowej). Niestety we wspomnianych kwestionariuszach nie znajdziemy informacji, kiedy dokładnie przybyli do USA. Jednak ciekawostką mogą być informacje o ich edukacji lub wcześniejszej służbie w armii amerykańskiej podczas II wojny światowej.

Pomimo zakończonych działań zbrojnych w Europie i na Pacyfiku ponownie znaleźli się na froncie. W tym wypadku na Półwyspie Koreańskim. Trudno oszacować jaki procent armii amerykańskiej stanowili żołnierze mający polskie pochodzenie. W każdym razie wielu z nich w załączonych ankietach jenieckich w polu narodowość wpisywała „American-Polish” lub „Poland”.

Wszystkich jeńców chińscy i koreańscy komuniści przetrzymywali w obozach rozlokowanych na terytorium Korei Północnej na granicy z Chińską Republiką Ludową (niedaleko rzeki Yalu). W kwestionariuszach więźniowe najczęściej wymieniali obóz jeniecki w Pyok-Dong, Changsong lub Pukchin. Z zachowanych wspomnień (opublikowanych po wojnie) wyłania się przerażający obraz niewoli komunistycznej. Amerykańskich żołnierzy zmuszano do długich marszów śmierci. Po drodze tych, którzy nie dawali rady lub byli ciężko ranni, komuniści dobijali bagnetem. Okoliczna ludność koreańska obrzucała pojmanych wyzwiskami, kamieniami, czasami dochodziło do rękoczynów. Po dotarciu do obozu jenieckiego sytuacja więźniów bynajmniej nie ulegała poprawie. Wielu z nich umieszczano w izolatce, bito lub torturowano. Następnie poddawano ich komunistycznej indoktrynacji. Widząc opór chińscy komuniści zachęcali Amerykanów do przejścia na ich stronę, stosując specjalne przywileje w formie lepszych racji żywnościowych.

Kwestionariusze jeńców amerykańskich i angielskich polskiego pochodzenia zostały przekazane Zarządowi II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (instytucja wywiadu wojskowego PRL) przez Sztab Generalny Koreańskiej Armii Ludowej oraz przez Zarząd Polityczno-Wychowawczy Ochotników Chińskich w Korei (oddział śledczy).

Wyciąg nazwisk żołnierzy o polskich korzeniach ze spisu amerykańskich jeńców wojennych znajdujących się w niewoli w KRL-D/źródło: Archiwum IPN

Czy polscy komuniści próbowali zwerbować jeńców? Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. W każdym razie znaleźli się oni w kręgu zainteresowania Zarządu II Sztabu Generalnego WP i niewykluczone, że wywiad chciał ich pozyskać do współpracy. Warto przyjrzeć się bliżej niektórym bohaterom nieznanego szerzej epizodu koreańskiego konfliktu. Umożliwiają to karty jenieckie zachowane w archiwalnym zasobie IPN.

Chester Kaczorek

Przebywający w niewoli północnokoreańskiej Chester Kaczorek pochodził ze stanu Missouri. Urodził się 4 kwietnia 1928 r. Jego rodzice, Stanley Kaczorek i Feliksa Bialik (w kwestionariuszu jenieckim zapisano błędnie jako Felecia Bialack), mieli polskie korzenie. Ich syn miał wykształcenie podstawowe (8 klas szkoły). Pracował w fabryce i był kierowcą ciężarówki. Do armii amerykańskiej zaciągnął się prawdopodobnie 10 października 1950 r. Jakimi motywami kierował się, wstępując w szeregi amerykańskiej piechoty? Chęcią walki z komunizmem, poprawienia swoich warunków materialnych czy może ucieczki przed problemami?

Niestety w zachowanych materiałach archiwalnych nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Jedno jest pewne – do Korei przybył 10 kwietnia 1951 r. po odbyciu szkolenia wojskowego. Jako żołnierz służył w Kompanii K z 24. Dywizji Piechoty. Jego jednostka wojskowa uczestniczyła w walkach na terytorium Korei Północnej. Niestety już po niespełna dwóch tygodniach dostał się do niewoli. Co ciekawe, początkowo – z uwagi na brak możliwości korespondencji – jego rodzina w USA myślała, że nie żyje. Dopiero pod koniec grudnia 1951 r. w lokalnym radiu ogłoszono, że wśród jeńców amerykańskich znajduje się Chester Kaczorek.

Fot. Chester Kaczorek/źródło: Archiwum IPN

Warto tutaj zaznaczyć, że Amerykanie po przeprowadzeniu udanej operacji „Chromite” (bitwa o Inczon) i przekroczeniu 38. równoleżnika bez większych przeszkód opanowali 90% terytorium Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej i dotarli do granicy Chińskiej Republiki Ludowej. Jednak w wyniku niespodziewanego ataku Chińskich Ochotników Ludowych w październiku 1950 r. wojska amerykańskie wycofały się znad rzeki Yalu na pozycje wyjściowe na terytorium Korei Południowej. W wyniku panującego chaosu i skoordynowanych ataków sił chińskich wielu amerykańskich żołnierzy zaginęło lub dostało się wówczas do niewoli komunistycznej.

Chester Kaczorek znalazł się w niewoli w wyniku wielkiej ofensywy wojsk chińskich i północnokoreańskich przeprowadzonej na przełomie kwietnia i maja 1951 r. Pomimo tego, że natarcie sił komunistycznych zostało ostatecznie zatrzymane przez kontrofensywę sił ONZ, wielu amerykańskich żołnierzy dostało się do niewoli. Według amerykańskiej bazy jeńców wojennych, znajdującej się na stronie internetowej National Archives, Chester Kaczorek przebywał 2 lata w obozie jenieckim w Changsong. Dopiero po podpisaniu rozejmu w Panmundżomie uregulowano kwestię jeniecką i został zwolniony z obozu. Po powrocie do domu został odznaczony Medalem Jeńca Wojennego.

Frank Celusniak

Pochodził z Dupont (stan Pensylwania). Urodził się 2 marca 1922 r. Podobnie jak w przypadku Chestera Kaczorka, jego rodzice również mieli polskie korzenie (John Celusniak i Anna Ruda). Do armii wstąpił zaraz po zakończeniu edukacji szkolnej w 1940 r. Według zachowanych dokumentów brał udział w II wojnie światowej. Niestety w kwestionariuszu nie podał informacji, czy walczył w Europie Zachodniej, czy na Pacyfiku. W 1945 r. został zdemobilizowany. Jednak po wybuchu wojny koreańskiej ponownie chwycił za broń. Służył w 15. Batalionie Artylerii Przeciwlotniczej w ramach 7. Dywizji Piechoty.

Uczestniczył w bitwie o zbiornik Chosin (27 listopad – 13 grudzień 1950 r.), która w historiografii chińskiej przedstawiana jest jako zwycięstwo nad „amerykańskimi siłami imperialistycznymi”. W rzeczywistości było to pyrrusowe zwycięstwo okupione gigantycznymi stratami po stronie chińskiej (ok. 50 000 zabitych). W wyniku bitwy ok. 5 000 Amerykanów zaginęło. Wśród nich znajdował się Frank Celusniak, który dostał się do niewoli. Oficjalnie był uznawany za zaginionego w akcji do momentu, gdy jego rodzice niecały rok później otrzymali od niego list, w którym zapewniał, że żyje. Celusniak również przebywał w obozie jenieckim w Changsong. W niewoli spędził 33 miesiące i znalazł się wśród 275 Amerykanów uwolnionych we wrześniu 1953 r. Podobnie jak Kaczorek, po powrocie do domu został odznaczony Medalem Jeńca Wojennego.

Fot. Frank Celusniak/źródło: Archiwum IPN

Charles Wysoczynski

Jak miał raz powiedzieć w udzielonym wywiadzie, całe jego życie związane było z armią. Urodził się 17 lutego w 1923 r. w Grand Rapids (stan Michigan). Jego rodzice także pochodzili z dawnych ziem polskich (Charles i Anna Wysoczynski). W szkole średniej służył w Korpusie Szkoleniowym Oficerów Rezerwy (ang. Reserve Officers’ Training Corps – ROTC). W lutym 1943 r. powołano go do Korpusu Lotniczego Armii. Jednak nie spełniał warunków zdrowotnych tej jednostki wojskowej. Wobec tego został przeniesiony do innej formacji jako inżynier wojskowy. W 1944 r. walczył w Europie Zachodniej. W maju 1945 r. otrzymał stopień podporucznika piechoty i został przydzielony do 79. Dywizji Piechoty jako dowódca plutonu. Po zakończeniu zmagań wojennych w Europie wrócił do USA do Michigan, gdzie służył w Gwardii Narodowej. Jednak nie spędził dużo czasu w rodzinnych stronach. W 1949 r. wyjechał do Japonii, zasilając stacjonującą tam armię amerykańską.

Po wybuchu wojny koreańskiej ponownie wrócił na front jako dowódca plutonu w Kompanii C, 1. Batalionu 24. Pułku Piechoty – co ciekawe była to jednostka wojskowa, która składała się głównie z żołnierzy afroamerykańskich. Wysoczynski uczestniczył w walkach w południowo-wschodniej części Półwyspu Koreańskiego (tzw. worek pusański) oraz na terytorium północnokoreańskim niedaleko granicy z Chińską Republiką Ludową. W wyniku nagłego ataku chińskich ochotników jednostka, którą Wysoczynski dowodził, uległa rozproszeniu. Przewaga liczebna Chińczyków nie zniechęciła go do podjęcia działań mających na celu odnalezienie swoich żołnierzy. Niestety nieznajomość terenu spowodowała, że został złapany przez komunistów i trafił do obozu jenieckiego w Pyok-Dong, gdzie spędził 34 miesiące.

Fot. Charles Wysoczynski/źródło: Archiwum IPN

Dopiero na mocy zawartego rozejmu w Panmundżomie został zwolniony z obozu. Pomimo odniesionych ran pozostał w wojsku jako dowódca kompanii i instruktor w Szkole Piechoty Armii USA. W trakcie swojej służby otrzymał Brązową Gwiazdę, Purpurowe Serce za rany odniesione w niewoli, Medal Jeńca Wojennego, Bojową Odznakę Piechoty, Odznakę Spadochroniarza oraz Medal Ambasadora Pokoju Republiki Korei.

Listy bez odpowiedzi

Pewną ciekawostkę stanowią, przechowywane w Archiwum IPN odpisy listów żołnierza, niejakiego Władysława Koziary, napisanych 2 grudnia 1950 r. do rodziny mieszkającej w Przeworsku. Trudno doszukać się w nich szczegółów na temat jednostki wojskowej, w której służył lub miejsc konkretnych działań zbrojnych. Jednak ukazany w nich dramatyzm walk pokazuje wojenne piekło, jakiego doświadczyli żołnierze (zachowano pisownię oryginału): 

 „Kochani rodzice i siostra (…) Bardzo Bogu dziękuję, że my się wydostali z naszego kotła pierwszego grudnia, ciężko było nam przez 12 dni nie mogliśmy się nijak wygramolić, ciężkie były te dnie (…) do niewoli nie chcieliśmy iść bo kto się dostanie to [komuniści] zabijają zaraz, bo my takie wypadki widzieli jak jest, tam mordują kto podejdzie. Niech Bóg nam błogosławi od wszystkich. Nasze będzie wszystko odpoczywamy – czekamy kiedy ruszym znów. Wigilia nadchodzi a ja na pewno będę w ogniu w dymach bojowych ale nic nie szkodzi to jest dla nas i dla naszego honoru”.

***

Na koniec należy podkreślić, że wojna koreańska toczona w latach 1950-1953 pochłonęła ok. 4 mln Koreańczyków, co stanowiło 10% całej populacji półwyspu (Korea Północna straciła około 600 tys. żołnierzy i 2 miliony cywilów, Korea Południowa 70 tys. żołnierzy i prawie milion cywilów, chociaż niektóre badania historyków mówią nawet o stracie ok. 400 tys. żołnierzy południowokoreańskich). Natomiast po stronie Chińskiej Republiki Ludowej poległo ok. miliona żołnierzy. Z kolei USA poniosły najmniejsze straty – 34 tys. zabitych, a wśród nich żołnierze polskiego pochodzenia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here