Kioto na skraju bankructwa – „nie zadzieraj z gangiem białych skarpetek”

384

W 2021 roku Kioto zarejestrowało długi rzędu 860 miliardów jenów, które będą podwójnie trudne do zniwelowania w momencie światowych lockdownów i rozprzestrzeniania się COVID-19. W jaki sposób miasto, w którym znajduje się 20% najcenniejszych zabytków Japonii, doprowadziło do takiego kryzysu?

Kioto do połowy XIX wieku pozostawało siedzibą cesarza, miastem, które nie pozwalało obcokrajowcom na wstęp w swoje mury. Jeszcze w 1872 roku na międzynarodową wystawę miejską zaproszono mniej niż tuzin zagranicznych gości. Dziś Kioto jest wypełnione hotelami i restauracjami zajmującymi się w większości turystami. Przez ostatnie lata rejestrowało rekordowe zarobki i liczby przejezdnych, średnio 3 razy więcej, niż samych mieszkańców – ale w tym samym czasie zbliżało się do bankructwa.

Powodem jest ponad dwudziestoletni konflikt pomiędzy licznymi świątyniami a władzami miejskimi, które od lat nie mogą zgodzić się w kwestii opodatkowania, oraz problemy branży turystycznej na miejscu.  

Kioto dziś

Statystyki turystów wychodzących i przychodzących w Japonii są obecnie podwójnie trudne do analizy – ze względu na spadki spowodowane międzynarodowymi obostrzeniami związanymi z rozprzestrzenianiem się COVID-19, ale także z powodu wyjątkowo wysokich liczb turystów w 2019 roku.

Kioto, jedno z najbardziej rozpoznawalnych japońskich miast, od dawna jest znane z jednych z najsłynniejszych świątyń i zabytków w Japonii, a co się z tym wiąże – także ze zmasowanego ruchu turystycznego. 31 miejsc, 50 budynków oraz 4 świątynne dzwony w Kioto są wpisane na listę Skarbów Narodowych (国宝, kokuhō), w tym Złoty Pawilon oraz świątynia Fushimi Inari i jej system korytarzy bram torii.  Dawna stolica Japonii, Kioto, jest dziś także znana ze względu na wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNECO system siedemnastu zabytków w miastach Kioto, Uji i Otsu (古都京都の文化財), który obejmuje wybudowane w ósmym wieku struktury wzorowane na chińskiej stolicy.

W 2019 roku liczba turystów w Prefekturze Kyoto przekroczyła 87.9 milionów osób. Tylko w listopadzie  zarejestrowano ok. 4.94 miliony turystów, najwięcej w ciągu roku. Poza lutym miasto, które zamieszkuje 1,5 miliona osób, odwiedzało ok. 4-5 milionów turystów każdego miesiąca. Zgodnie z danymi Japońskiej Narodowej Organizacji Turystycznej, liczba międzynarodowych turystów w Japonii w lipcu 2021 roku wyniosła ok. 50 tys. osób, o 1251.1% więcej, niż rok wcześniej, oraz o 98.3% mniej, niż dwa lata wstecz.

W kwietniu 2020 roku Japonia zamknęła swoją gospodarkę, a komunikaty w metrze w Kioto przestały być nadawane po chińsku i koreańsku. W ramach walki z rozprzestrzenianiem się COVID-19 miasto przeznaczyło wtedy ok. 250 mld jenów i rozpoczęło szereg projektów, w tym kasę wzajemnej pomocy i „Startup Ecosystem”, łączący przedstawicieli lokalnego rządu z naukowcami.

Już w sierpniu Kioto stanęło przed decyzją drastycznych cięć zaplanowanych na lata 2021-2025, walcząc z widmem bankructwa, dodatkowo podbitego brakiem turystów na ulicach. Plany zwolnienia 550 urzędników miejskich, zwiększenia wieku emerytów, którym przysługuje zniżka transportowa, czy rezygnacja z premii to tylko kilka z proponowanych inicjatyw. Miasto miało nadzieję, że pozwoli to na zaoszczędzenie 160 milionów jenów, i zapobiegnie przejęciu miejskich finansów przez rząd centralny.

Kioto przedwczoraj

Paradoksalnie, wśród najważniejszych przyczyn kryzysu finansowego Kioto, wymienia się także jego najważniejsze atuty turystyczne. Budynki w mieście nie mogą przekraczać określonej wysokości, co ma chronić tradycyjną atmosferę i podkreślać Kyoto Tower – powoduje to jednak, że nie ma w nim wysokich apartamentowców, które podlegają wyższemu opodatkowaniu.

Co najważniejsze, żadna ze znajdujących się w Kioto świątyń nie jest opodatkowana ze względu na status religijnej korporacji. Ostatnią próbę nałożenia na świątynie podatku od nieruchomości podjęto w 1983 roku, kiedy 71 świątyń należących do Stowarzyszenia Buddyjskiego w Kioto zaskarżyło urząd miejski, nazywając podatek „naruszeniem wolności religijnej”. Ostatecznie 37 świątyń obciążono podatkiem rzędu 50 jenów od osoby dorosłej i 30 jenów od dzieci, co odpowiada ok. 1,5 zł oraz 1 zł na każdego turystę.

Wtedy wiele świątyń, w tym jedne z najbardziej znanych i obleganych – Kinkakuji i Kiyomizu – popadły w dwuletni konflikt z miastem, odmawiając nie tylko płacenia podatków, ale też czasami przyjmowania turystów i pielgrzymów. Zrezygnowano z płatności w 1987 roku.

Hasło “nie zadzieraj z gangiem białych skarpetek”, odwołujące się do charakterystycznego buddyjskiego stroju, zostało spopularyzowane przez profesora Shoei Murayamę, lokalnego polityka i autora książek o Kioto. Problemy wewnętrzne, konflikty mieszające się z lokalnym prawem i często 1200letnią tradycją, dziś wstrząśnięte silnym resetem COVID-19, bardzo utrudniają rozmowy o przyszłości miasta.

Kioto wczoraj

Kiedy po 2011 roku Japonia stanęła przed wyzwaniem odbudowy gospodarki po jednej z największych katastrof naturalnych w swoich dziejach, skierowała swoją uwagę na turystów, których liczba spadła wtedy z 8,6 milionów do 6,22 milionów osób. “Japońska Strategia Rewitalizacji – Powrót Japonii” (Japan Revitalization Strategy – Japan is Back), uchwalona w 2013 roku, opierała się w dużej mierze na sposobach przyciągania większej ilości podróżnych. W kolejnych latach ułatwiono wloty dla mieszkańców Tajlandii, Malezji, Indonezji i Filipin. Prawdziwe zatrzęsienie turystów rozpoczęło się w 2015 roku, kiedy Japonia poluzowała obostrzenia dla Chin.

W latach 2008-2018 liczba zagranicznych turystów w Japonii zwiększyła się poczwórnie. Już wtedy miasto zaczęło trzeszczeć w szwach: system komunikacji był cały czas przepełniony, świątynie narzekały na śmiecących turystów, a gejsze, które tradycyjnie nie mogą odmówić rozmowy, musiały zacząć biegać uliczkami Gion, żeby unikać spóźnień.

Coraz więcej mieszkańców musiało także zacząć się przeprowadzać na przedmieścia z powodu rosnących cen i entuzjastycznie przyjmowanych przez miasto inwestycji z branż hotelarskich i restauracyjnych. Minpaku, czyli mieszkania wynajmowane na krótki okres czasu, np. za pośrednictwem Airbnb, stały się stałym elementem konfliktów. Dopiero w 2019 roku miasto przestało promować budowę hoteli, kiedy liczba pokoi hotelowych wzrosła 1,5krotnie w ciągu dwóch lat i przekroczyła 50 tysięcy.

W 2018 roku w Kioto pojawiły się głosy, że miasto powinno się zamknąć na turystów. Zjawisko kankō kōgai, „zanieczyszczenia turystycznego”, było wtedy porównywane do sytuacji w Wenecji czy Barcelonie, miastach, w których lokalni mieszkańcy organizowali bojkoty i strajki z powodu rosnącej liczby podróżnych. W czerwcu 2019 roku Kyoto Shimbun opublikowało wyniki badan opinii publicznej, z których wynikało, że 70% respondentów chciało ograniczenia turystyki w mieście.

Kioto jutro?

Wśród postulowanych rozwiązań pojawia się hasło „zrównoważonej turystyki”, która, w przeciwieństwie do promowanej wcześniej masowej, przemysłowej fali turystów, ma pozwolić na większą kontrolę nad wydatkami.  Cały czas wraca jednak widmo ponownego zamknięcia związanego z COVID-19, który zniechęca podróżników z innych kontynentów do przyjazdu do Japonii. Jeśli plany ratowania budżetu miejskiego się nie powiodą, Kioto zbankrutuje i trafi pod ścisłą kontrolę rządu centralnego.

Tutaj jednak wkraczają problemy demograficzne. Kioto jest jednym z niewielu japońskich miast, których populacja systematycznie się zmniejsza. W tym samym czasie wśród sąsiadujących prefektur, zwłaszcza w Shiga, zarejestrowano napływ ludności. Powodem są rosnące ceny mieszkań spowodowane masowymi inwestycjami.

Kioto zmaga się także z tym, że brakuje w nim innych miejsc pracy niż w turystyce, nawet dla absolwentów licznych i znanych w Japonii uniwersytetów i szkół wyższych zlokalizowanych na terenie miasta, w szczególność w IT, biotechnologii i branży wysokich technologii. Problemem nie jest brak infrastruktury – paradoksalnie turystyka odpowiada za ok. 10% struktur miejskich – ale wysokie koszty utrzymania biur. 1200letnie miasto potrzebuje więc szeroko zakrojonych reform na każdym szczeblu swojej działalności.

W 2021 roku Kioto zdecydowało się na strategię przyciągania japońskich turystów, zapraszając ich do skorzystania z okazji i zobaczenia opustoszałego miasta. Wiele z miejskich festiwali, w tym Gion Matsuri i Daimonji, są związane z dawnymi plagami, które opustoszały miasto przed wiekami. W 2021 roku po raz pierwszy od 550 lat przeprowadzono specjalny rytuał buddyjsko-shintoistyczny dla boga epidemii, Kitano Goryoe. Pandemia COVID-19 może być szansą na nowy rozdział w historii miasta, w którym świątynie, urzędnicy i mieszkańcy będą mogli zacząć współpracę jeszcze raz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here