Brutalne stłumienie demonstracji w Libanie

348

Dramatyczne wydarzenia w Bejrucie, trwające właściwie od sierpnia 2020 r. i wybuchu silosów ze składem saletry amonowej w porcie bejruckim pogrążają Liban w chaosie. Każdy nowy tydzień przynosi tragiczne wydarzenia z tego kraju. Tym razem 6 osób zginęło, a dziesiątki zostało rannych w ostrzale demonstracji zorganizowanych przez Hamas i Amal, dwa szyickie ugrupowania, przeciwko sędziemu, który prowadzi śledztwo ws. wybuchu w porcie. Zarzuca się mu kumoterstwo i chronienie winnych wybuchu, chociaż większość rodzin ofiar wspiera pracę sędziego. Gościem Dariusza Rosiaka w „Raporcie o stanie świata” był dr. hab. Łukasz Fyderek, ekspert Pulsu Azji.

Prowadzący zaczął rozmowę od przytoczenia faktu, że demonstracje zostały zorganizowane w symbolicznym miejscu. Podczas pochodu padły strzały na granicy rozdzielającej Bejrut szyicki i chrześcijański w czasach wojny domowej 1975-1990 r.. Zadał pytanie, czy możemy się domyślać, kto strzelał. Dr Fyderek sprostował, że choć demonstracja rzeczywiście przechodziła obok Zielonej Linii, a w czasie szesnastoletniej wojny linia rzeczywiście oddzielała Bejrut muzułmański od chrześcijańskiego, to jednak nie była to część szyicka. Szyici dopiero w czasie wojny zaczęli się tam osiedlać. Ich główne skupisko znajduje się w innym miejscu.

Zielona Linia wojny domowej

Ekspert kontynuował wypowiedź, że Zielona Linia jest symboliczna, ale dla innego etapu konfliktu, tj. tego konfliktu, który toczył się między sunnitami a chrześcijanami maronitami i był to czas przed wzrostem potęgi szyitów w Libanie. Teraz natomiast żyjemy w epoce, kiedy ugrupowania Amal i Hezbollah są najsilniejszymi grupami, bo prawdopodobnie, co trudno dokładnie oszacować, to szyici stali się grupą najliczniejszą wyznaniowo w Libanie. Kraju, w którym nie ma większości, ale same mniejszości wyznaniowe, których jest łącznie 16.

To doprecyzowanie jest o tyle istotne, że pokazuje, że Liban dzisiejszy jest inny, żyje w cieniu szyickiej dominacji. Kontekstem tego wydarzenia, kiedy szyici wkraczają do centrum Bejrutu, do dzielnic sunnickich i chrześcijańskich (maronickich i ormiańskich), są wspomnienia już świeższe, z 2006 r. czy 2008 r. Wtedy to właśnie Hezbollah, jedyna partia mająca uzbrojoną bojówkę, zajmowała centrum Bejrutu. Robiła to po to, żeby wymuszać na rządzie zdominowanym przez frakcję Sojuszu 14 marca, rozmaite ustępstwo siłą. Siłą zarówno dobrej organizacji, licznych demonstrujących, jak i siłą uzbrojonych wojowników.

Redaktor przeszedł do czwartkowych wydarzeń. Zapytał, czy strzały podczas demonstracji są sprawką chrześcijan. Rozmówca odpowiedział, że w filmikach z miejsca zdarzeń mówi się o siłach libańskich i to są rzeczywiście oni. Tylko że siły libańskie to jest maronicka partia polityczna. Na jej czele stoi Samir Geagea, któremu etykieta zbrodniarza wojennego jest mu czasem słusznie przypisywana. I to prawdopodobnie ta partia lub ludzie z nią związani zaczęli strzelać. Zwrócił jednak uwagę na pewną nierównowagę sił. Libańczycy miewają broń, a siły libańskie dysponują pewnymi ograniczonymi zasobami broni. Nie zmienia to jednak faktu, że w wymiarze zmilitaryzowania Hezbollah jest dalece lepiej wyposażony i wyekwipowany.

Przyczyny demonstracji

Kontekstem demonstracji jest dochodzenie ws. zaniedbań i być może nawet przestępstw związanych z wybuchem w porcie w Bejrucie. Doprowadził on do gigantycznych zniszczeń przede wszystkim w dzielnicach chrześcijańskich. Podejrzanymi są ludzie głównie związani z Hezbollahem czy Amalem. Fyderek zauważył, że jest tu kilka ważnych kontekstów. Potencjalni winni, np. byli ministrowie finansów czy ds. prac publicznych zachowują się nielegalnie, nie stawiając się na przesłuchania, chociaż są wzywani. A już w najbliższych dniach minie czas, kiedy ich immunitet jest uchylony. Będą wtedy mogli zupełnie legalnie ignorować wezwania sądu w roli świadków lub podejrzanych. Dlatego czas jest tak ważnym czynnikiem.

Dariusz Rosiak zwrócił uwagę, że rodziny wspierają sędziego. Uważają też, że wspomniani politycy, zwłaszcza związani z Amalem, celowo uchylają się od odpowiedzialności i grają na czas. Zastanawiał się, czy można powiedzieć, że to wsparcie biegnie po linii wyznaniowej – chrześcijanie za sędzią, muzułmanie przeciwko niemu.

„W pewnym uproszczeniu tak, ale to jest Liban – im bliżej się temu krajowi przygląda, tym bardziej się sprawy komplikują. Są chrześcijanie związanie z prezydentem i jego zięciem, którzy są również bardzo niechętni temu dochodzeniu, bowiem są, mówiąc kolokwialnie, „umoczeni” w tych układach, które doprowadziły do tej tragedii. Podobnie jest dużo muzułmanów, w szczególności sunnitów, którzy nie popierają linii Hezbollahu i Amalu. Uznają wspomnianego sędziego jako niezależnego” – argumentował ekspert Pulsu Azji, dodając, że do tej pory nikt nie został skazany i nikomu nie postawiono zarzutów.

Teatr polityczny w Libanie

Według prowadzącego rozmowę można powiedzieć, że przez rok śledztwo do niczego nie doprowadziło poza potęgowaniem irytacji i frustracji ludzi, którzy oprócz tego, że żyją w kraju staczającym się w gospodarczą otchłań, to jeszcze na dodatek nie mają żadnego zadośćuczynienia moralnego w związku z tragicznym wybuchem. Dr Fyderek potwierdził, że nie mają, ale to nie jest pierwszy taki przypadek, że proces utyka w miejscu. Podobnie było po morderstwie w 2005 r. byłego premiera kraju, Rafika Haririego, który odbudował kraj po wojnie domowej. Był to duży wstrząs, który doprowadził m.in. do usunięcia okupacyjnych wojsk syryjskich. Następnie powstał międzynarodowy trybunał do osądzenia winnych tej zbrodni, który też nie doprowadził do skazania winnych.

„Spór polityczny w Libanie toczy się na bardzo wielu płaszczyznach – zaawansowanej płaszczyźnie prawnej, medialnej, a także przy użyciu karabinów i granatników. To jest teatr polityczny, którego aktorzy zapominają o dobru całości. Te partykularyzmy rozrywają Liban” – skonkludował Fyderek.

PODZIEL SIĘ
mm
Członek redakcji i szef działu zagranicznego portalu Klubu Jagiellońskiego. Publikuje m.in. w magazynie "Układ Sił" i portalu "Puls Azji". Analityk w firmie doradczej East Analytics, wspierającej polskich eksporterów na rynkach wschodnich. Absolwent finansów, laureat I nagrody Wiosennej Szkoły Leszka Balcerowicza w 2015 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here