Iran niezainteresowany porozumieniem nuklearnym, demontaż demokracji w Tunezji, zimna wojna Maroka i Algierii – podsumowanie 2021 roku

531

Proces nuklearny się toczy niejako bez fajerwerków. Z każdym mijającym tygodniem Iran jest krajem bliższym posiadania broni jądrowej. Społeczeństwo irańskie wpadło w pewnego rodzaju depolityzację i zobojętniało na polityczne problemy. Wydaje się, że gospodarka irańska osiągnęła stan równowagi. W Tunezji prezydent demontuje demokrację i system równoważenia władz. To spotyka się z protestami społeczeństwa obywatelskiego, ale wydaje się, że Europa jest na tyle zajęta swoimi problemami, że społeczeństwo obywatelskie nie zyskuje zbyt dużego wsparcia. Element ocieplenia relacji z Izraelem przez Maroko jest związany przez USA władztwa marokańskiego nad Saharą Zachodnią. To postanowienie odrzuca Algieria, która mieni się obrońcą Sahary. Dr hab. Łukasz Fyderek był gościem Mateusza Grzeszczuka w programie „Podróż bez paszportu”.

Zamrożony proces nuklearny

Ekspert zaznaczył, że w Iranie rządzą twardogłowi. Prezydentem został konserwatywny Ebrahim Raisi, mający poparcie najwyższego przywódcy Iranu, duchownego Ali Chameneiego. W Wiedniu trwały też negocjacje dotyczące porozumienia nuklearnego.

Proces nuklearny się toczy niejako bez fajerwerków. Z każdym mijającym tygodniem Iran jest krajem bliższym posiadania broni jądrowej. To jest fakt, o którym powinniśmy stale pamiętać. Zerwanie traktatu przez Donalda Trumpa doprowadziło do wzmocnienia jastrzębiej frakcji w Iranie i odmrożenia programu atomowego. Wiemy o nim teraz znacznie mniej niż w trakcie obowiązywania JCPOA (porozumienie nuklearne z Iranem). Iran przestał wykonywać cały szereg obowiązków sprawozdawczych i kontrolnych. Aktualnie oceniając stan zaawansowania tych prac, polegamy głównie na deklaracjach rządu irańskiego i ocenach analityków amerykańskich i izraelskich publikowanych w mediach. Ten proces jest bardzo niepokojący.

Zrezygnowani Irańczycy mniej protestują

Równolegle Zachód miał nadzieję, że pogarszająca się sytuacja gospodarcza doprowadzą irańską gospodarkę do zapaści i społeczeństwo do rewolty. W tym roku było widać dość dobitnie, że te scenariusze nie sprawdziły się. Społeczeństwo irańskie wpadło w pewnego rodzaju depolityzację i zobojętniało na polityczne problemy. Były duże protesty, np. kilka tygodni temu w Isfahanie związane z trudnymi warunkami bytowymi, ale już nie takich rozmiarów jak jeszcze dwa lata temu. Wydaje się, że gospodarka irańska osiągnęła stan równowagi. To jest bardzo zły stan, znacznie gorszy niż przed kilku laty, ale stabilny. Z tego puntu widzenia rządy Raisiego i konsolidacja władzy w resortach siłowych, w szczególności w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej, nie wydają się zagrożone w przewidywalnej przyszłości.

„Dodajmy jeszcze to, że Raisi i otaczający go ludzie są zainteresowani polityką krajową. A w polityce krajowej pierwszoplanowym zagadnieniem w coraz większym stopniu będzie scheda po najwyższym przywódcy, Alim Chameneim. Nowa ekipa rządząca nie rozumie tak dobrze, jak poprzednia, dynamiki spraw międzynarodowych i nie jest to dla niej priorytetem. Stawiają na narzędzia siłowe i politykę samowystarczalności. Choć oczywiście przystąpili do negocjacji w Wiedniu, to one od tej pory nie posunęły się do przodu. Pesymistyczne głosy analityków, którzy sądzili, że nie należy spodziewać się zmiany, okazały się trafne. Postulaty irańskie są formułowane mało realistycznie. W mojej ocenie niemała ich część jest skierowana do krajowego elektoratu. Chodzi o to, żeby pokazać, że irański rząd jest chętny do negocjacji, ale jest jednocześnie pryncypialny, nie rozmawia bezpośrednio z Amerykanami, twardo broni swoich racji. Daje szanse na zdjęcie sankcji, ale to Zachód nie chce tego uczynić” – skonkludował Fyderek.

Tunezyjska demokracja w zapaści

W Tunezji w lipcu doszło do dymisji premiera i kryzysu, do jakiego doprowadziło zawieszenie działania parlamentu przez prezydenta Kaisa Saieda. Zdaniem prowadzącego program był to prawdopodobnie największy kryzys polityczny od czasu Arabskiej Wiosny.

Na pytanie, czy Tunezja jest dziś państwem bardziej stabilnym, gość programu odpowiedział, że na pewno jest państwem bardziej autorytarnym. Mieliśmy do czynienia z konstytucyjnym zamachem stanu. Prezydent działa poza swoimi uprawnieniami. Są aktualnie trzy arabskie państwa, w których funkcjonuje demokracja: Irak, Liban i Tunezja. W Iraku wybory przebiegły w stosunkowo łagodny sposób. Obyło się bez szeroko zakrojonych aktów przemocy i toczy się proces formowania koalicyjnego rządu. Choć istnieje cały proces nierozwiązanych problemów, to można powiedzieć, że demokracja iracka zdała egzamin. W Libanie mamy bardzo potężny kryzys niewydolności państwa. W końcu Tunezja, która wydawałaby się jedynym pozytywnym przykładem transformacji politycznej, zapoczątkowanej przez Arabską Wiosnę, osuwa się w niestabilną autokrację.

„Pamiętajmy, że Tunezja jest państwem o dość spolaryzowanej scenie politycznej. Prezydent Saied wygrywa lęki przed powrotem do władzy Ennahdy (Partii Odrodzenia), ugrupowania bardzo umiarkowanie islamistycznego jak na standardy Bliskiego Wschodu, ale mającego w swoich szeregach polityków dość skrajnych. Prezydent demontuje demokrację, czy też system równoważenia władz w Tunezji. To spotyka się z protestami społeczeństwa obywatelskiego, ale wydaje się, że Europa jest na tyle zajęta swoimi problemami i znużona pełnieniem rozmaitych misji politycznych na Bliskim Wschodzie, że społeczeństwo obywatelskie nie zyskuje zbyt dużego wsparcia. A szkoda, bo akurat w przypadku Tunezji Europa ma bardzo wiele środków nacisku i możliwości wpływu. Inne kraje, jak Irak, są bardziej niezależne od tego, co się dzieje w Europie. Tunezyjska gospodarka zaś jest stosunkowo niewielka, dobrze rozwinięta i bardzo silnie związana z gospodarkami krajów południa Europy, w szczególności Włoch i Francji” – stwierdził ekspert Pulsu Azji.

Expo w Dubaju sukcesem w kontekście pandemii

Inne trzy ważne kwestie, które wydarzyły się w 2021 r., to Expo w Dubaju, wydarzenia w Jemenie i kwestia zatrzymania eksportu gazu przez Algierię do Europy przez Maroko.

Według akademika Expo jest sukcesem, podobnie jak polityka walki z pandemią w ZEA i to przy tak zróżnicowanym społeczeństwie, którego model funkcjonowania polega na ambicji stania się skrzyżowaniem szlaków handlowych z Afryki, Azji i Europy. Expo jest elementem tej strategii. Ale to oznacza też ogromną wymianę ludzi. Jest wartym podkreślenia, że może nie demokratyczna, a autorytarna, ale konsekwentna polityka promowania zdrowia publicznego, szczepionek, dystansów i innych zaleceń przyniosła skutek. Expo nie spowodowało ogromnej fali zachorowań w ZEA, czego się obawiano. Wzorce walki z pandemią w ZEA czy Izraelu są również ciekawym studium przypadku.

Między Maroko a Algierią trwa właściwie zimna wojna, toczona nie od dziś. Element ocieplenia relacji z Izraelem przez Maroko jest związany przez USA władztwa marokańskiego nad Saharą Zachodnią. To postanowienie odrzuca Algieria, która mieni się obrońcą Sahary. Innym ważnym kontekstem jest sposób prowadzenia wojny na Bliskim Wschodzie, czyli użycie dronów. Kilka tygodni temu algierski konwój został zniszczony rakietą wystrzeloną prawdopodobnie z tureckiego drona. To są zmiany, których w pewnym sensie Bliski Wschód jest poligonem doświadczalnym. Będą one promieniowały na inne rejony świata.

Jemen poligonem walk dronów

„A jeśli mówimy o dronach, to nie sposób nie wspomnieć o Jemenie. Walki w tym kraju toczyły się głównie w prowincji Mari, która jest stosunkowo zamożna i zasobna w ropę naftową. Sam Jemen mało dość mało tego surowca, ale są one skoncentrowane w tym regionie i to tam odbywały się walki. W szerszej perspektywie w konflikcie jemeńskim mamy do czynienia z równowagą sił rozumianą jako stagnacja i zastój. Obie strony prowadziły walkę głównie w tej jednej prowincji. To jest dobrą wiadomością, bo zbyt wiele osób nie ginie. Z drugiej strony katastrofa humanitarna w Jemenie od tej niskiej intensywności walk nie pomniejszyła się ani trochę. Gdy porównujemy konflikty jemeński i libijski, to mało toczących się walk w Libii jest pozytywnym zjawiskiem, bo sytuacja gospodarcza jest względnie dobra. Społeczeństwo jest dosyć zamożne. W Jemenie mamy zupełnie inną sytuację gospodarczą w tym zakresie”.

Ostatnie dwie kwestie, które warto poruszyć, to Sudan i nawracająca seria zamachów stanu oraz dynamika syryjska. Choć nie przyciąga naszej uwagi, to jest tam szereg niepokojących wydarzeń, na czele z renesansem ISIS i z niemożnością odbudowy państwa przez reżim Baszara Al-Asada. Słoniem w pokoju jest jeszcze Turcja i jej kryzys wizji dominacji na Bliskim Wschodzie. Kryzys ten nie wynika ze słabości polityki zagranicznej, ale przede wszystkim ze słabości gospodarczej. To procesy, które w tym roku trzeba będzie śledzić z dużą uwagą.

Pierwszą część podsumowania roku na Bliskim Wschodzie przeczytacie tutaj, a drugą tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here