Chiny wobec sankcji technologicznych na Rosję pozostaną wstrzemięźliwe

493

Chiny przyjęły wobec inwazji na Ukrainę strategię „patrzenia i wyczekiwania”. Oficjalnie Pekin sprzeciwia się sankcjom na Rosję, jednak w relacjach handlowych staje się coraz bardziej ostrożny. Obawia się, że wtórne sankcje mogą uderzyć w jej sektor technologiczny.

Unia Europejska i Stany Zjednoczone uruchomiły już pięć pakietów sankcji na Rosję. Ma to na celu osłabienie potencjału gospodarczego kraju, co utrudni mu prowadzenie działań wojennych na Ukrainie. Sankcje byłyby jednak w pełni skuteczne, gdyby pozwolono trzecim krajom na ich obchodzenie. Dlatego wspólnota transatlantycka wysyła poważne sygnały, że próby omijania sankcji przez handel z Rosją spotkają się z jednoznacznymi konsekwencjami. Firmy, które rozważają równoważenie kosztów ponoszonych przez rosyjską gospodarkę, same narażają się na sankcje wtórne.

Chiny nie staną otwarcie za Rosją

Jedną z najważniejszych kategorii produktów objętych sankcjami są technologie. Wprowadzone dotychczas restrykcje dotyczą m.in. energetyki (zakaz eksportu do Rosji technologii dla branży rafineryjnej), transportu (zakaz eksportu technologii sektora lotniczego, morskiego i kosmicznego) i wojskowości (zakaz eksportu technologii podwójnego zastosowania, które wzmocniłyby zdolności militarne Rosji).

Rosja będzie miała poważne problemy, żeby znaleźć własne zamienniki do tych technologii. W większości tych sektorów jest bowiem zależna od Unii Europejskiej. Produkcja własnych zamienników będzie kosztowna, czasochłonna i prawdopodobnie znacznie mniej zaawansowana technologicznie. Dlatego spogląda w stronę Chin. Te jednak nie kwapią się do otwartego wsparcia Rosji. Amerykańska minister handlu, Gina Raimondo, ostrzegła, że w ten sposób narażają się same na objęcie sankcjami i odcięcie ich od dostaw sprzętu i oprogramowania do chińskich produktów. Pekin dostarcza do Rosji jedną trzecią półprzewodników i aż połowę smartfonów i komputerów. Jednak wiele chińskich firm korzysta z zaawansowanej amerykańskiej myśli technologicznej i zerwanie tych powiązań mogłoby być dla nich bardzo kosztowne.

Problemy Huawei

Z tego powodu chiński producent elektroniki, Huawei, ograniczył działalność w Rosji. Obniżył o połowę dostawy smartfonów w marcu i wysłał pracowników rosyjskich biur na urlopy. W 2019 r. USA objęło już sankcjami Huawei, co mocno uderzyło w pozycję firmy na światowym rynku, ale wydawało licencje eksportowe amerykańskim przedsiębiorstwom sprzedającym chińskiemu producentowi. W przypadku kontynuowania handlu z Rosją Waszyngton może je wstrzymać. Wtedy Huawei musiałby eksportować do Rosji produkty bez amerykańskich komponentów. Gdyby zaś zupełnie wycofał się z rosyjskiego rynku, spowolniłoby to uruchomienie sieci 5G na terenie kraju. Chiński koncern w ub. roku przejął rosyjskiego operatora telefonii komórkowej, MTS, właśnie w tym celu. Współpracował również z Rostelecom z branży telekomunikacyjnej w cyfryzacji rosyjskiej gospodarki, a także przejął rosyjskie firmy Megafon i Veon, instalując sieci 3G i 4G na terenie kraju.

Na początku kwietnia Biuro ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) Departamentu Skarbu USA wyłączyło usługi telekomunikacyjne z sankcji, co złagodziło napiętą sytuację dla chińskiej branży technologicznej. W tej chwili Huawei prowadzi przegląd portfela produktów w Rosji i próbuje przeczekać niekorzystną sytuację. Z pewnością nie wycofa się z tego kraju dopóty, dopóki nie zrobi tego jego największy konkurent, Ericsson. Szwedzka firma wprawdzie wstrzymała bezterminowo działalność w Rosji, ale nie zdecydowała się na opuszczenie rynku.

Chińskie „wait and see

Wprowadzony przez Departament Skarbu USA ostatni pakiet sankcji objął m.in. singapurskiego producenta elektroniki, spółkę Alexsong, który miał pomagać Rosji je omijać. W Państwie Środka zostało to odebrane jako ostrzeżenie, że Amerykanie podchodzą do sprawy poważnie. Chińskie MSZ oświadczyło już, że nie będzie próbować obchodzić wprowadzonych restrykcji. Określiło je także jako skomplikowane i stale ewoluujące. To zawęża pole działania Rosji, od której już wcześniej odcięli się też azjatyccy sojusznicy NATO – Japonia, Tajwan czy Korea Południowa. Tajwański hegemon branży półprzewodnikowej, TSMC, dotychczas produkował na zlecenie Rosji zaprojektowane tam układy scalone.

Z jednej strony Chiny chciałyby zastąpić azjatyckich dostawców czipów. Z drugiej strony obawiają się restrykcji ze strony USA i przede wszystkim UE, która jest dla nich znacznie ważniejszym partnerem gospodarczym, szczególnie w zakresie technologii. Opowiedzenie się po stronie Rosji byłoby zbyt kosztowne również dla chińskich banków, które potrzebują dostępu do dolara amerykańskiego. M.in. dlatego Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych zawiesił działalność związaną z Białorusią i Rosją. Należy oczekiwać, że w najbliższych miesiącach Chiny pozostaną przy strategii „wait and see” i będą unikać zaangażowania się po którejkolwiek ze stron konfliktu. Sojusz rosyjsko-chiński pozostanie nienaruszony przynajmniej do XX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, który odbędzie się na jesieni br.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here