Zainichi – Koreańczycy niechciani

1612

Japonia to kraj szczycący się homogenicznością swojego społeczeństwa. Dynamiczny rozwój gospodarczy państwa japońskiego jest przedstawiany przez propagandę jako wynik ciężkiej pracy wyłącznie Japończyków. Stwierdzenie to jednak mija się z prawdą.

Japonia zamieszkiwana jest od lat przez wszelkiego rodzaju mniejszości narodowe, których ciężka praca również przyczynia się do wzrostu gospodarczego tego państwa.
Wśród tych mniejszości jedną z największych grup stanowią Zainichi (dosł. z jap. Istniejący w Japonii). Jest to termin obejmujący populację Koreańczyków, którzy pozostali w Japonii po II wojnie światowej oraz ich potomków. Wówczas w państwie japońskim miało żyć nawet do 2 milionów Koreańczyków, którzy zostali sprowadzeni do tego kraju przymusowo jako dodatkowa siła robocza.

Przez wiele lat Zainichi musieli radzić sobie z ogromną dyskryminacją ze strony zarówno społeczeństwa jak i rządu japońskiego.

Historia tej mniejszości koreańskiej na archipelagu japońskim rozpoczęła się w 1910 roku wraz z okupacją Półwyspu Koreańskiego. Przez długie lata Koreańczycy byli wyzyskiwani przez swojego okupanta oraz poddawani okrutnemu procesowi wynaradawiania. Ludzie opuszczali swoją ojczyznę w poszukiwaniu lepszego, bezpieczniejszego życia dla siebie oraz swoich rodzin. Celem wielu podróży była właśnie Japonia, ponieważ mimo wszystko to właśnie tam Koreańczycy mogli liczyć na większe zarobki oraz możliwość wysłania swoich dzieci do szkół. W trakcie II wojny światowej państwo japońskie zaczęło cierpieć na niedobór siły roboczej w fabrykach. Wówczas zaczęto masowo, przymusowo sprowadzać Koreańczyków do Japonii jako niewykształconą, tanią siłę roboczą.

Zamieszkiwali oni swego rodzaju getta etniczne, często przeludnione zwane chosenburaku albo koreańskimi slumsami.

Były to najuboższe dzielnice miast zamieszkiwane także przez burakuminów, część społeczeństwa odrzuconą przez resztę Japończyków ze względu na paranie się niegdyś „nieczystymi” zawodami np. garbarstwem czy też grzebaniem zmarłych.
Oficjalna retoryka rządu japońskiego podczas okresu kolonialnego mówiła o bardzo bliskim etnicznym i rasowym pokrewieństwie Koreańczyków i Japończyków. Była to jednak propaganda nie mająca żadnego odzwierciedlenia w praktyce. Japońska opinia publiczna miała bardzo negatywne nastawienie do Koreańczyków, traktując ich jako ludzi podrzędnych i prymitywnych.

Po zakończeniu II wojny światowej Korea została wyzwolona spod okupacji japońskiej, rozpoczęła się także repatriacja Koreańczyków z Japonii na ogromną skalę.

Po kilku latach w ojczyźnie decydowali się oni jednak często na ponowny powrót do kraju dawnego okupanta. Decyzje te związane były z niepokojami nękającymi wówczas Półwysep Koreański. Walka między komunistami a zwolennikami reżimu Lee Syngmana, bunty wybuchające w całym kraju oraz represje rządu wobec, często niewinnych, obywateli oraz podejrzliwość Koreańczyków wobec ich rodaków wracających z Japonii powodowały, że ostatecznie nie widzieli oni szans na ponowne ułożenie sobie życia w ojczyźnie i wyjeżdżali. Przekroczenie granicy było już wówczas nielegalne, zatem skazywali się oni na walkę z trudnościami związanymi z ukrywaniem swojej tożsamości oraz zmierzeniem się ze strasznymi konsekwencjami w razie odkrycia i przymusowego powrotu do Korei.

Pod wpływem Amerykanów zaczęto wprowadzać w Japonii nowe prawa imigracyjne i to z ich powodu przedostanie się do Japonii oraz rozpoczęcie tam życia na nowo stawało się dla Koreańczyków tak trudne.

Prawa te odpowiadały negatywnemu nastawieniu głównodowodzącego sojuszniczych wojsk okupacyjnych w Japonii, Douglasa MacArthura oraz samych Japończyków wobec koreańskich imigrantów. W przyszłości wpłynęły one w znaczny sposób na postrzeganie obcokrajowców w Japonii. W 1947 roku wprowadzono Alien Registration Ordinance, które pozwalało na zarejestrowanie wszystkich obywateli z kolonii jako obcych. W zamian mogli oni zachować swoje japońskie obywatelstwo. Wielu Koreańczyków odmówiło rejestracji z obawy przed przyszłą utratą tegoż obywatelstwa.

Rzeczywiście, w 1952 roku japoński rząd ogłosił, że gdy tylko pakt pokojowy z San Francisco wejdzie w życie, wszyscy obcokrajowcy utracą swoje japońskie obywatelstwo.

W ten sposób obecność mniejszości narodowych została zmarginalizowana co pozwoliło m.in. na ukształtowanie się japońskiego nacjonalizmu opartego na (pozornej) „hegemonii jednorodności”. Koreańczykom udało się przetrwać dzięki zaufanym kontaktom oraz swego rodzaju odizolowaniu się od Japończyków. Zarabiali na życie pracując w etnicznych enklawach, stworzyli swoje własne banki aby wspierać się nawzajem w przetrwaniu w powojennym społeczeństwie japońskim. Poczucie wspólnoty oraz wzajemne wsparcie były bardzo ważne ponieważ Zainichi byli dyskryminowani nie tylko przez zwykłych Japończyków ale także przez japońskie prawo.

W 1952 roku zostało wprowadzone prawo nakazujące każdemu obcokrajowcowi powyżej 14 roku życia oddawanie odcisków palców co trzy lata.

Podobna metoda stosowana była przy rejestracji przestępców. Prawo to było symboliczną implikacją sugerującą, że każdy obcokrajowiec, w tym Koreańczyk, to potencjalny przestępca. Odmowa oddania odcisków palców wiązała się z poważnymi konsekwencjami. Zmuszanie obcokrajowców do oddawania odcisków palców było bardzo negatywnie postrzegane przez opinię międzynarodową zwracającą uwagę na naruszanie praw człowieka. Japończycy bronili się kładąc nacisk na konieczność zapewnienia dokładności rejestracji obcych w ich państwie. Obowiązek ten został całkowicie zniesiony dopiero w 1991 roku.

Początek lat 50-tych to czas bratobójczej wojny na Półwyspie Koreańskim, Zainichi stali się wtedy ludźmi bez ojczyzny.

Brak obywatelstwa japońskiego oraz niestabilna sytuacja w Korei sprawiały, że ludzie ci zostali skazani na samych siebie bez możliwości uzyskania pomocy lub wsparcia ze strony któregokolwiek rządu. Większość z nich była bezrobotna. Po wojnie Koreańczycy byli masowo zwalniani ze swoich stanowisk, aby japońscy żołnierze wracający z frontu mogli znaleźć zatrudnienie.

Ponadto Japończycy unikali zatrudniania Koreańczyków nawet na najniższe stanowiska.

Ci, którzy posiadali pracę dostawali o 25% mniejszą wypłatę niż jego odpowiednik japońskiego pochodzenia. W związku z zaistniałą sytuacją na rynku pracy Zainichi byli zmuszeni otwierać własną działalność, a wkrótce zdominowali sferę częściowo nielegalnego biznesu rozrywkowego związanego z tzw. pachinko, niewielkimi salonami w których uprawiany jest hazard oraz restauracje yakinikuya. Po dziś dzień salony pachinko kojarzone są wyłącznie z Koreańczykami.

Od 1947 roku koreańskie dzieci w Japonii zostały odcięte od edukacji związanej z krajem ich pochodzenia.

Wówczas wyszło rozporządzenie nakazujące oddanie wszystkich zajęć oraz szkół etnicznych pod jurysdykcję japońskiego ministerstwa edukacji. Wiązało się to ze znacznymi ograniczeniami oraz publikowaniem wszelkich instrukcji w języku japońskim. Rok później nakazano wszystkim dzieciom uczęszczać wyłącznie do japońskich szkół. Mogły jednak one się uczyć jedynie jeśli w placówkach wystarczyło miejsca. W związku z reformami wybuchły protesty Zainichich w Japonii, miały one bardzo gwałtowny przebieg. Do pacyfikacji protestujących przyłączyło się wojsko amerykańskie.

Pomimo protestów sytuacje nie zmieniła się do 1955 roku. Wtedy Koreańczykom udało się stworzyć w Japonii swoją organizację zwaną Chongryeon.

Organizacja ta rezygnowała z jakiegokolwiek zaangażowania politycznego lub afiliacji z działalnością nielegalną oraz definiowała Koreańczyków jako obywateli Korei Północnej. Najważniejsza była odbudowa koreańskiej edukacji etnicznej, która została rozpoczęta od zadeklarowania nie akademickiego charakteru instytucji. Dzięki temu mogło powstać wiele szkół na różnym poziomie będących poza zasięgiem wpływów ministerstwa edukacji. W 1959 udało się otworzyć pierwszy uniwersytet, którego utworzenie zostało dofinansowane przez Koreę Północną.

Od lat 60. sytuacja Zainichich w Japonii zaczęła się w niewielkim stopniu poprawiać.

Odnotowany został wówczas wzrost poziomu wykształcenia Koreańczyków, chociaż wciąż był on stosunkowo niski. Znajdywali się tacy, którzy byli w stanie znaleźć pracę na wyższym stanowisku. Mimo to wciąż utrzymywała się dyskryminacja obcokrajowców na japońskim rynku pracy. Zatrudnienia osób koreańskiego pochodzenia odmawiały przede wszystkim duże firmy.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w tamtym czasie spośród 106 firm 41,5% przedstawicieli potwierdziło, że koreańskie pochodzenie jest kryterium branym pod uwagę przy zatrudnieniu.

Wciąż obowiązywały także bariery związane z brakiem dostępu Koreańczyków do stanowisk w instytucjach państwowych oraz organizacjach publicznych takich jak szpitale, poczta, urzędy itd. Bezrobocie i szukanie pracy w małych koreańskich przedsiębiorstwach były nadal powszechne. W 1965 roku Koreańczykom mieszkającym w Japonii oficjalnie przyznano narodowość.

Dzięki nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między rządem japońskim a Koreą Południową każdy Zainichi mógł się zgłosić i otrzymać obywatelstwo południowokoreańskie.

Dzięki temu mogli oni otrzymać także oficjalne zezwolenie na stały pobyt w Japonii. Wówczas wśród społeczności koreańskiej było wielu zwolenników reżimu północnokoreańskiego, wśród nich znalazła się grupa uznająca przyjęcie obywatelstwa południowokoreańskiego za zdradę. Nie przyjmując jednak obywatelstwa skazywali się oni na niepewność i brak stabilizacji. Pozbawiali się także ewentualnego dostępu do zapomóg socjalnych, ubezpieczeń, emerytur oraz, na przykład, możliwości wzięcia pożyczki na budowę domu. Należy pamiętać o tym, że Zainichi w Japonii wciąż byli obdarzani ogromną niechęcią przez społeczeństwo japońskie, natykając się na utrudnienia na każdym kroku życia codziennego. Młodzi Koreańczycy, którym udało się zdobyć wyższe wykształcenie, wciąż byli zatrudniani jako kierowcy tirów, pracownicy na dniówkę lub śmieciarze. W szkołach zdarzało się wiele przypadków przemocy wobec koreańskich dzieci ze strony nie tylko młodych Japończyków ale i japońskich nauczycieli.

Lata 70-te to czas kiedy Zainichi ulegają akulturacji i zaczynają uznawać Japonię za swój stały i jedyny dom.

Ponad 90% z nich znało jedynie język japoński, wielu nigdy nie było w Korei. Od Japończyków odróżnia ich jedynie koreańskie imię i nazwisko. Nadal stykają się z dyskryminacją ze strony społeczeństwa i rządu. Osoby pochodzenia koreańskiego nie mogą nawet wziąć w banku kredytu na zakup domu. Jest to jednak czas w którym dorasta już trzecie pokolenie Zainichich, są to ludzie, którzy pragną zawalczyć o swoje prawa.

Pierwszym krokiem ku zmianie sytuacji Koreańczyków w Japonii była sprawa pana Pak Chong Soka, który pozwał japońską firmę Hitachi.

Mężczyzna, przeszedł, posługując się swoim japońskim pseudonimem, wszelkie potrzebne egzaminy i został zatrudniony. Dyrekcja jednak zwolniła go natychmiast po tym jak wyszło na jaw jego koreańskie pochodzenie. Pak pozwał firmę za naruszenie jego podstawowych praw i wygrał. Pod koniec lat 70. zniesione zostały bariery prawne zakazujące Zainichim zatrudnienia w lokalnych zarządach i instytucjach publicznych. W 1977 Sąd Najwyższy zezwolił Kim Kyong Dukowi na wstąpienie do Judical Research and Training Institiute. W ten sposób została otwarta dla Koreańczyków droga kariery prawniczej bez konieczności ukrywania swojego pochodzenia.

Największy przełom i zmiany w pozycji społecznej Zainichich przyniosły lata 80-te.

Wtedy odnotowano znaczny wzrost kapitału biznesu związanego z salonami pachinko oraz restauracjami yakinikuya, Koreańczycy zaczęli się bogacić. Znacznie zmniejszyła się dyskryminacja przy zatrudnieniu w sektorze prywatnym. Raporty z tamtego okresu ujawniły, że wśród Koreańczyków podwoiła się proporcjonalnie ilość osób zatrudnianych na pozycje menadżerów w stosunku do ogółu pracujących w porównaniu do podobnych statystyk tylko dotyczących Japończyków.

W Japonii przeprowadzono wówczas także wiele reform. Dotyczyły one między innymi systemu opieki społecznej.

Dzięki zmianom Zainichi uzyskali dostęp do programów rządowych np., krajowego ubezpieczenia zdrowotnego, państwowego systemu emerytalnego, zasiłków na wychowanie dzieci czy też mieszkań komunalnych. Na przełomie lat 80. i 90. zezwolono im na podejmowanie się prac związanych ze służbą publiczną czyli zawodu listonosza, pielęgniarki w szpitalach oraz pełnoetatowych nauczycieli w szkołach państwowych. Nadal są oni jednak całkowicie odcięci od stanowisk związanych z formowaniem opinii publicznej oraz przedstawianiem autorytetu społecznego.

Odnotowano wówczas także znaczny wzrost poziomu wykształcenia wśród Koreańczyków, jednak nadal charakter szkół etnicznych pozostawał nieoficjalny.

Absolwenci tych szkół, aby móc przystąpić do egzaminów na uczelnie wyższe, byli zmuszeni do albo zdawania dodatkowych egzaminów w państwowych szkołach japońskich albo równoległego uczęszczania do dwóch placówek. Problem związany ze szkolnictwem dla Zainichich w Japonii wciąż pozostaje aktualny. Po dziś dzień ukończenie szkoły etnicznej nie jest równoważne ukończeniu szkoły japońskiej pomimo tego, że programy nauczania są niemal identyczne. Brakuje zarządzeń mogących w jakikolwiek przystosować japoński system edukacji do zapotrzebowania Zainichich. Aby przybliżyć absurdalność postawy rządu japońskiego przedstawię sytuację z 1994 roku. Ówczesny minister edukacji planował przeprowadzenie reformy, pozwalającej absolwentom niemieckich szkół etnicznych znajdujących się w Japonii na przystąpienie do rekrutacji na japońskie uniwersytety bez konieczności zaliczania dodatkowych egzaminów z materiału przerabianego w szkołach państwowych. O próbach wprowadzenia podobnej reformy w stosunku do koreańskich szkół nie było mowy nigdy. Ta opresja jest rezultatem dyskryminującej polityki asymilacyjnej prowadzonej przez japoński rząd.

W Japonii wciąż istnieje silne przywiązanie do anty-imigracyjnych postaw, żadne instytucje publiczne w Japonii nie są przystosowane do służenia nie-Japończykom, brakuje regulacji prawnych mogących powstrzymać rasizm na rynku pracy i nieruchomości.

Politycy prawicowi często w swoich wypowiedziach atakują mniejszości aby zdobyć rozgłos i zainteresowanie wyborców. Co ważniejsze, Zainichi, ludzie żyjący w Japonii od pokoleń, niemal całkowicie zasymilowani, uznający państwo japońskie za swoją ojczyznę, nadal nie posiadają prawa wyborczego. Wielu Koreańczyków w życiu codziennym posługuje się swoim japońskim pseudonimem z obawy przed dyskryminacją, której przejawy nasilają się zwłaszcza po agresywnych działaniach podejmowanych przez Koreę Północną. W życiu codziennym Zainichi muszą się borykać ze zjawiskiem „wykluczenia codziennego”, niemożliwego do wykrycia przez instytucje.

Zainichi to niezwykła grupa ludzi, potomków Koreańczyków, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swojej ojczyzny i znalezienia miejsca w kraju w którym byli darzeni niechęcią a często nawet nienawiścią.

Aby uzyskać obecną, nadal niezbyt wysoką pozycję społeczną musieli walczyć z rządem japońskim przez pokolenia. Na przestrzeni lat przekształcili się oni z grupy imigrantów z kolonii w ludzi bez ojczyzny a następnie w permanentnych rezydentów z kulturalnymi oraz ekonomicznymi korzeniami japońskimi, pozbawionych możliwości powrotu do domu ich przodków. Japonia z kolonialnej metropolii przemieniła się dla nich najpierw w postkolonialny przystanek a ostatecznie w miejsce w którym nie są mile widziani, ale w którym zbudowali swoje życie.

Jedyne co dzieli Zainichich od Japończyków to ich historia oraz imię i nazwisko, teoretycznie niewiele, a jednak wciąż istnieją bariery i przesądy utrudniające życie codzienne tych ludzi.

Po tylu latach, nie mają oni w Korei miejsc, rodzin do których mogliby wrócić. Wielu nie chce wracać, to Japonia jest teraz ich domem. Obecnie wśród biorących udział w wywiadach młodych Zainichich pojawia się coraz więcej głosów mówiących o tym, że nigdy nie spotkali się z jakąkolwiek dyskryminacją ze strony Japończyków. Może to dawać nadzieję na dalszą poprawę warunków życia i zatrudnienia oraz zwiększenie praw mniejszości koreańskiej w Japonii.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here