Porozumienie Kataru i Arabii Saudyjskiej najważniejszym politycznym wydarzeniem na Bliskim Wschodzie w 2021 r.

669

Konflikt między arabskimi monarchiami został złagodzony. Głównym powodem ocieplenia relacji jest wzrost potęgi Iranu. Bahrajn, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie zrozumiały, że nie mogą wymóc pewnych ustępstw na Katarze. Ten również przyjął koncyliacyjną postawę. Po 5 latach następuje odprężenie stosunków, które wpłynie na układ sił w regionie. Łukasz Fyderek był gościem Mateusza Grzeszczuka w podcaście „Podróż bez paszportu”.

Z perspektywy dra Fyderka Bliski Wschód przechodzi transformację w wielu wymiarach – polityki równowagi sił, czyli polityki międzynarodowej, ale także w pewnych osiach polityki wewnętrznej. Jest ona na Bliskim Wschodzie jest o tyle ciekawa, że często nie dotyczy jednego kraju. Choć jest polityką wewnętrzną, to jest też polityką transgraniczną. Nie chcąc skupiać się na ogólnych sformułowaniach, Fyderek stwierdził, że gdy mówimy o mijającym roku i sięgamy pamięcią do jego początku, to w natłoku innych, często bardziej dramatycznych wydarzeń, zginęło pojednanie saudyjsko-katarskie.

Bractwo Muzułmańskie jedną z osi niezgody

To wydarzenie niezwykle istotne. Z jednej strony trwa proces porozumienia między bliskimi sobie sąsiadami, zresztą krajami o różnym potencjale ludnościowym (30 mln w KAS, a w Katarze tylko 300 tys. obywateli i 2 mln mieszkańców). To pojednanie kończy okres wzajemnych animozji, których konsekwencje dotyczyły nie tylko ich dwóch. Tak naprawdę rozgrywane były w bardzo wielu krajach Bliskiego Wschodu – od Tunezji, przez Libię, Egipt, Syrię, Jemen, a na Iranie i Turcji kończąc. Jest to interesujące, dlatego że z jednej strony jest sprawą czysto międzynarodową. Mamy państwa, które mają swoje interesy, są regionalnymi rywalami, konkurują o dominację nad Bliskim Wschodem w dobie wycofywania się USA. Ale można powiedzieć też, że to, co dzieje się między tymi dwoma państwami dotyczy pewnej wizji politycznej i tego, kto będzie rządził w społeczeństwach arabskich. Ta wizja koncentruje się wokół sporu pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami Bractwa Muzułmańskiego.

Bracia Muzułmanie to fundamentaliści, ale opowiadający się za modernizacją. Niektórzy nazywają ich umiarkowanymi fundamentalistami, inni zaprzeczają, mówiąc, że coś takiego nie może w ogóle istnieć. W każdym razie jest to ugrupowanie islamu politycznego o bardzo dużych wpływach politycznych na Bliskim Wschodzie. Jego głównym sponsorem finansowym jest Katarem.

Początek roku to więc załagodzenie trwającego właściwie 5 lat sporu, który rozgrywany był na wielu płaszczyznach. Politycznie w Egipcie, gdzie Arabia Saudyjska mocno wspiera reżim prezydenta el-Sisiego, prześladującego Bractwo Muzułmańskie. Z drugiej stronie militarnie, jak w Libii, gdzie Katar wspiera trypolitański rząd as-Sarradża, a Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie rząd pod egidą generała Haftara.

W naszej optyce było to mniej istotne niż inne wydarzenie dyplomatyczne, czyli Porozumienia Abrahamowe między Izraelem a ZEA. Zdaniem Fyderka konsekwencje izraelsko-emirackiej współpracy też było widoczne przez cały rok.

Pokojowa rola Stanów Zjednoczonych

Prowadzący program podsumował, że zakończenie kryzysu w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej miało znaczny wpływ na przebieg wydarzeń w regionie. Na pytanie, czy w którymś momencie był blisko zbrojnej konfrontacji, Fyderek odpowiedział, że było ono niemałe. Jego zdaniem wiele wskazywało na dążenie starcia zbrojnego.

„Cztery lata temu miałem okazję być w Dosze i przeświadczenie panujące wśród katarskich elit i ekspertów, że jakiś scenariusz siłowy – najbardziej prawdopodobnym była detronizacji władcy Kataru i wkroczenie wojsk pod przykrywką poparcia innego członka rodziny królewskiej i jego pretensji do tronu – jest realny i bliski. Militarnie jak najbardziej był możliwy, bo dysproporcja sił KAS i Kataru jest potężna, natomiast działały tu czynniki mitygujące. Oba kraje są sojusznikami USA, które sobie nie życzyły tego rodzaju sporu. Są sojusznikami w celu ograniczania dominacji regionalnej Iranu” – stwierdził gość programu.

„Te kraje się oczywiście różnią, zresztą KAS właśnie oskarżała Katar, że ten jest zbyt blisko Iranu. W Radzie Współpracy głównymi przeciwnikami Iranu są KAS, ZEA i Bahrajn, natomiast stanowisko Kataru jest znacznie mniej niechętne. Na to wpływ ma dużo czynników, np. wspólna eksploatacja złóż gazu spod dna Zatoki Perskiej. Z tego powodu Katarczycy utrzymują z Irańczykami cały czas biznesowe relacje” – kontynuował ekspert Pulsu Azji.

Al-Jazeera jednak wolna

Jego zdaniem ten okres dużego zaognienia przeszedł w styczniu przeszedł do historii. Nie znaczy to, że znikły wszystkie różnice, ale wydaje się, że KAS, ZEA i Bahrajn zrobiły krok w tył. Uznano, że pewnych postulatów, jak chociażby zamknięcia Al-Jazeery, nie da się wymusić na Katarze. Z drugiej strony Katar był również koncyliacyjny. Było to widać chociażby właśnie w linii programowej Al-Jazeery, mniej w tym roku uderzającej w interesy KAS. Został więc zawarty pewien kompromis. Co na to wpływało? Przede wszystkim wzrost potęgi Iranu i umocnieniem się twardogłowych po wyborach. To był czynnik konsolidujący dla wspomnianych wcześniej arabskich państw. Z drugiej strony z perspektywy saudyjskiego następcy tronu nieprzemyślana, mówiąc delikatnie, operacja zabójstwa dziennikarza Chaszukdżiego, doprowadziła do izolacji księcia bin-Salmana na arenie międzynarodowej. Była czynnikiem, który skłaniał go zapewne do zamykania kolejnych frontów niż ich otwierania.

Drugą część rozmowy znajdziecie tutaj, a trzecią tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here