„Kraj niespokojnego poranka” – recenzja książki

858

Czym jest koreańskość? Jak duże są różnice kulturowe pomiędzy Koreańczykami a Europejczykami? Z jakimi problemami mierzą się na co dzień młodzi Koreańczycy? Na te oraz wiele innych pytań odpowiedzi udzielił Roman Husarski w swojej debiutanckiej książce „Kraj niespokojnego poranka”.

Za wydanie niniejszej pozycji odpowiedzialne jest Wydawnictwo Czarne, mające na swoim koncie jedną z najbardziej rozpoznawalnych serii non-fiction na rynku polskim. Mowa tutaj o książkach z serii „REPORTAŻ”, których autorzy wielokrotnie byli nagradzani za poruszane tematy i opisywane historie. Najnowsza pozycja tym razem zabiera czytelnika na Daleki Wschód, do kraju cieszącego się ogromną popularnością nie tylko w Polsce.

W pogoni za nowoczesnością?

Z reguły Koreę Południową kojarzymy z ogromnym sukcesem gospodarczym, świetną kuchnią, muzyką (K-POP) oraz licznymi serialami i filmami dominującymi ostatnio na platformie Netflix. Autor „Kraju niespokojnego poranka” kreśli jednak inny obraz Korei. Jego zdaniem społeczeństwo koreańskie jest bardzo wrażliwe, skonfliktowane i podzielone na wielu płaszczyznach. Np. w sprawach historycznych nie ma jednomyślności co do tematu kobiet pocieszycielek. Warto tutaj podkreślić, że Koreanki podczas II wojny światowej były masowo wykorzystywane przez japońskich żołnierzy jako niewolnice seksualne. Pomimo upływu 76 lat od zakończenia wojny temat Koreanek zmuszanych do prostytucji wraca niczym bumerang. W konsekwencji pielęgnowany przez media obraz Republiki Korei jako silnego państwa z dojrzałym społeczeństwem obywatelskim okazuje się nie do końca prawdziwy.

Roman Husarski, który jest absolwentem filmoznawstwa i studiów dalekowschodnich na Uniwersytecie Jagiellońskim w swoim reportażu porusza wiele tematów, które mogą zaskoczyć czytelnika. Okazuje się, że hanbok (tradycyjny koreański strój) na nowo zdefiniował modę wśród mieszkańców Republiki Korei. Nie zabrakło także wzmianki o trudnych relacjach między Seulem a sąsiednimi krajami Azji Wschodniej. Stosunki Korei Południowej z Japonią nigdy nie były tak napięte jak teraz, podczas rządów Moon Jae-ina. Nadal palącym jest spór o pamięć i krzywdy wyrządzone przez Japończyków, nawet dla młodszego pokolenia, które również angażuje się w walkę o „prawdę historyczną”. Dość często tematy historyczne są wykorzystywane politycznie jak np. spór o świątynię Yasukuni. W konsekwencji, jak słusznie zauważa autor, „buduje się tożsamość poprzez negatywny nacjonalizm, antagonizując i nakręcając spiralę werbalnej przemocy”. Jednak czy spór o historię stanowi jedyną oś niezgody pomiędzy Republiką Korei a Japonią? Według autora to tylko jeden z wielu problemów, który będzie się pogłębiał we wzajemnych relacjach.

W książce nie zabrakło także odniesień do Korei Północnej, choć nie znajdziemy tutaj szczegółowych opisów na temat życia w KRL-D lub programu atomowego Kimów. Autor burzy niektóre mity, jak chociażby ten, że uciekinierzy z Korei Północnej są mile widziani w Korei Południowej. Dla niniejszego reportażu przeprowadził wywiad i przytoczył relacje kilku osób będących w przeszłości mieszkańcami KRL-D. Dzięki temu niniejsza pozycja może wiele wnieść do tematyki północnokoreańskich uciekinierów, np. w jaki sposób próbowali się zaadoptować w Republice Korei, z jakimi problemami najczęściej się spotykali.

Niemałym zaskoczeniem dla czytelnika może być również intrygująca relacja autora z XIV Festiwalu Filmowego w Pjongjangu. Wszystkie te fragmenty książki stawiają „Kraj niespokojnego poranka” na liście obowiązkowych pozycji dla osób śledzących tajniki działania północnokoreańskiego reżimu.

Kultura „ppalli ppalli”

Kolejnym tematem poruszanym przez autora jest system religijny w Republice Korei, który podobnie jak kuchnia koreańska jest mocno zróżnicowany. Kwestie duchowości Koreańczyków rzadko są poruszane w literaturze przedmiotu lub pomijane. W tym kontekście na plus należy zaliczyć autorowi omówienie tej kwestii, ponieważ wbrew pozorom religia wywarła znaczący wpływ na życie mieszkańców Korei Południowej. Można nawet postawić tezę, że chrześcijaństwo do pewnego stopnia ukształtowało współczesnych Koreańczyków. Nie zabrakło także rozdziału o kinie koreańskim, gdzie autor zgłębia nieznaną szerzej turystykę telewizyjną czy rozłożenia na czynniki pierwsze i rachunku zysków i strat wynikających z służby wojskowej w Republice Korei.

Oprócz tego na kartach książki pojawiają się ciekawostki lingwistyczne języka koreańskiego. Husarski słusznie podkreśla, że chcąc lepiej poznać kulturę danego kraju dobrze jest znać jego język i wyjść „poza świat swojego anglojęzycznego iPoda”. Dzięki znajomości koreańskiego zapoznaje czytelnika z mniej znanymi faktami z kultury czy historii Korei. W tym kontekście dużym atutem są przeprowadzone przez niego liczne wywiady z ekspertami ds. Korei lub z innymi, mniej znanymi osobistościami, które chętnie dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat rodzinnego kraju. Dla przykładu niewiele osób zdaje sobie sprawę, że do dnia dzisiejszego żyją jeszcze potomkowie rodziny królewskiej króla Gojonga, który był ostatnim królem i pierwszym cesarzem Korei z dynastii Joseon.

Mnogość zagadnień poruszonych w reportażu wskazuje na dobrą orientację autora w tematyce koreańskiej. Dzięki niej czytelnik będzie miał okazję prześledzić ostatnie wydarzenia z Półwyspu Koreańskiego oraz pozna Republikę Korei od innej strony. Ogromną wartością dodaną książki jest skorzystanie autora z koreańskich materiałów, a nie tylko z anglojęzycznych tłumaczeń. Husarski, korzystając z koreańskiej prasy, artykułów naukowych czy statystyk, wiernie przybliżył czytelnikowi skomplikowany świat mieszkańców Korei Południowej. W konsekwencji „Kraj niespokojnego poranka” jest czymś więcej niż tylko zwykłym reportażem. To opowieść o losach mieszkańców Korei Południowej, którzy w pogoni za sukcesem stali się więźniami własnych ambicji i zasad wypracowanych przez poprzednie pokolenia.

***

Niniejsza książka to dobra propozycja zarówno dla osób dopiero rozpoczynających przygodę z Koreą Południową, jak i tych, które badają ten kraj od lat. Każda strona jest pełna szczegółów odnoszących się do kultury i historii Korei. Nie zabrakło również smaczków językowych, przez co czytelnik może poczuć „koreański klimat” w zaciszu domowym bez konieczności wyjazdu do Korei.

Jednak największą zaletę książki Romana Husarskiego stanowi płynne przechodzenie między kolejnymi tematami, które dotykają różnych zagadnień. Dzięki tej płynności czytelnik nie gubi narracji, ale widzi, jak z jednej strony ciekawostki kulturowe, a z drugiej trudne tematy historyczne, znajdują wspólny mianownik i łączą się w logiczny system powiązań. Natomiast po skończonej lekturze każdy spragniony wiedzy powinien sięgnąć do załączonej bibliografii, gdzie znajdzie wiele interesujących pozycji, dzięki którym na pewno poszerzy swoją wiedzę o „Kraju niespokojnego poranka”.

PODZIEL SIĘ
Absolwent studiów magisterskich na kierunku Historia, Studia Azjatyckie i licencjackich na kierunku Stosunki Międzynarodowe (specjalizacja: dyplomacja współczesna) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Główne obszary zainteresowań: polityka USA wobec Półwyspu Koreańskiego, polityka zagraniczna państw koreańskich, stosunki polityczno-gospodarcze pomiędzy ChRL a KRL-D. Obecnie pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here